|
HISTORIA ELO
Od Piotra Wizy z Poznania dostałem kserokopie artykułów jego autorstwa o ELO i ELO II,
które ukazały się w "Dzienniku Poznańskim" i "Ziemi Gorzowskiej" w 1994.
Sfotografowałem je i umieściłem poniżej. Jpg-i mają od 150 KB do 300 KB.
ELO -
"Metamorfozy",
"Złe dobrego początki",
"Electric Lynne`s
Orchestra",
"ELO - Twilight",
"ELO - poetica",
"ELO - koncerty",
"ELO - osobowości",
"ELO - dyskografia", ELO II -
"Electric Light
Orchestra Part II" + autografy członków!!!,
"Żadnego
gwiazdorstwa!",
"ELO Part II",
"Elektrycy w Arenie",
"Czy Electric LO
zelektryzuje amfiteatr?",
"ELO part 2",
"ELO w Polsce",
"ELO part 2
prywatnie".
Przy pisaniu poniższego tekstu korzystałem przede
wszystkim z informacji na wkładce o ELO napisanej przez Krzysztofa Domaszczyńskiego dla tygodnika
"Razem" - 1983 (85%) oraz wydanego przez "Selles Records" w 1999 roku
magazynu nr 31 o ELO (10%), reszta to moje słowa. Także z "Selles" pochodzą
fotki. Z zamiarem utworzenia nowej, własnej
grupy Roy Wood nosił się już od dawna. Właściwie żaden z zespołów, z
którymi dotąd współpracował, nie był na tyle odważny, by zacząć eksperymentować.
Tak było z GERRY LEVENE AND THE AVENGERS, MIKE SHERIDAN AND THE NIGHTRIDERS i jego
ostatnia formacja THE MOVE; każda marzyła o listach przebojów i grała to, co - jego
zdaniem - ciężko było nazwać dobrym rockiem. Szansa utworzenia takiej właśnie grupy
powstała w styczniu 1970 roku, w momencie pojawienia się w THE MOVE Jeffa Lynne'a -
wybitnie zdolnego gitarzysty i kompozytora, a co najważniejsze - człowieka o podobnych
zainteresowaniach. Jednak z decyzją definitywnego rozbicia THE MOVE Roy wstrzymuje się
jeszcze przez kilka miesięcy, bowiem obecność Lynne'a wyjątkowo ożywia działalność
zespołu. Dopiero w październiku 1971 roku Roy i Jeff decydują się rozpocząć kolejny
rozdział w swej działalności muzycznej. Kwartet THE MOVE przestaje istnieć, natomiast
na brytyjskim rynku pojawia się nowa grupa o dość dziwnej nazwie - ELECTRIC LIGHT
ORCHESTRA, w której skład wchodzą: eks - perkusista THE MOVE - Bev Bevan,
keyboardziści - Bill Hunt i Richard Tandy, skrzypek - Wilf Gibson, wiolonczeliści - Hugh
McDowell i Andy Craig, Wood oraz Lynne. Właściwie już sama nazwa zespołu i jego
rozbudowany skład instrumentalny zdradzały plany jego założycieli. ELO miał być
eksperymentalną orkiestrą rockowo-symfoniczną, specjalizującą się w rozbudowanych
utworach, w których wykorzystane były pewne schematy klasycznej instrumentacji
orkiestrowej. Pierwszą próbą usymfonicznienia elektrycznego rocka poprzez wtopienie
brzmienia instrumentów wykorzystywanych dotąd przez filharmoników był debiutancki
album wydany w dwa miesiące od chwili założenia grupy - "Electric Light
Orchestra", bardzo interesujący, ale zbyt nowatorski, trudny w odbiorze, przez co
zupełnie niepopularny. Podobną klęską, choć z zupełnie z innych powodów, kończy
się pierwszy koncert zespołu zorganizowany 26 kwietnia 1972 roku w The Greyhound w
Croydon. Na scenie muzycy nie potrafią odtworzyć swego studyjnego brzmienia, poza tym
występ rozkładają 5-minutowe przerwy potrzebne muzykom do zmiany instrumentów bądź
przestrojenia się. Po serii następnych niepowodzeń ELO rozbija się na dwa obozy. Wood,
Hunt i McDowell odchodzą, by zadebiutować pod szyldem - WIZZARD, pozostali postanawiają
kontynuować działalność - z wyjątkiem Craiga. Tymczasem singel "10538
Overture" wyjęty z pierwszego albumu, nieoczekiwanie pnie się na brytyjskiej
liście przebojów.
Sierpień 1972 - Wrzesień 1973
W nowym, 7-osobowym składzie debiutują 12.08.1972 na kolejnym festiwalu w Reading, gdzie odnoszą duży sukces. Sporą reklamę przynosi im występ w popularnym
programie brytyjskiej telewizji "Top Of The Pops". Od odejścia Wooda Lynne jest
nie tylko kompozytorem i autorem tekstów wykonywanych przez ELO piosenek, ale także
aranżerem i producentem nagraniowym. Nowy album zespołu pn. "ELO II" utrzymany
jest w identycznym stylu i klimacie, co debiutancki krążek. Znów dominują na nim
długie, rockowe symfonie, z których "Roll Over Beethoven" zyskuje ogromną
popularność w Anglii, plasując się równocześnie na 42 pozycji listy bestsellerowych
singli w USA. Sukces ten umożliwia ELO wyjazd na tournee do USA, podczas którego
zespół podpisuje kilka następnych kontraktów koncertowych. Przed powtórnym wyjazdem
za ocean w grupie następują jednak pewne zmiany: skrzypek Wilf Gibson decyduje się
zostać muzykiem sesyjnym, a wiolonczelista Colin Walker widzi lepszą przyszłość w
zawodzie nauczyciela. Z WIZZARD natomiast powraca McDowell.
Wrzesień 1973 -
Październik 1974 Z przyjętym na
miejsce Gibsona skrzypkiem polskiego pochodzenia Mikem Kaminskim grupa realizuje trzeci
album "On The Third Day". W miejsce rozbudowanych, wieloczęściowych suit,
jakie dominowały we wczesnym repertuarze grupy, na tej płycie po raz pierwszy pojawiają
się formy bardziej proste, a tym samym łatwiejsze w odbiorze, niemniej - nadal
zadziwiające bogactwem pomysłów, zarówno w warstwie muzycznej, jak i brzmieniowej. W
celu uzyskania jeszcze lepszego, pełniejszego brzmienia, do nagrania następnego albumu
"Eldorado" Lynne angażuje chór i orkiestrę symfoniczną. Efekt tego
przedsięwzięcia jest zaskakujący. Jakby dla kontrastu, pół roku przed wydaniem
"Eldorado", ukazuje się nieudany wykonawczo i technicznie koncertowy longplay
"The Night The Light Went On In Long Beach", na szczęście rozprowadzany tylko
w kilku krajach m.in. w Nowej Zelandii i Australii. Październik
1974 - Maj 1979 Po odejściu
Micheala De Albuquerque i Mike'a Edwardsa nowymi muzykami ELO zostają: basista Kelly
Groucutt i ściągnięty z London National Youth Orchestra, wiolonczelista Melvyn Gale. W
tym momencie rozpoczyna się najlepszy okres w działalności ELO. Przygotowywany przez
blisko rok nowy album "Face The Music" prezentuje już w całej okazałości
bogactwo muzyczne kompozycji Lynne'a i rewelacyjny wprost warsztat wszystkich muzyków.
Również od strony czysto technicznej, zwłaszcza końcowego remixu, album ten może być
wzorem dla wielu zespołów uprawiających nie tylko rock symfoniczny, jak i dla ich
producentów czy reżyserów dźwięku. Rok po "Face The Music" ukazuje się najbardziej popularny
album w historii zespołu "A New World Record", który zgodnie ze swym tytułem,
jest pod wieloma względami nowym rekordem świata w dziedzinie fonografii. Jeff Lynne: - Nie mam żadnego formalnego wykształcenia muzycznego. Kiedy
komponuję lub konstruuję podstawowy zarys aranżacji nagrywając wszystkie części
utworu na magnetofon - posługuję się gitarą i pianem Fendera. Następnie przedstawiam
taśmę zespołowi, z którym wspólnie kształtujemy ostateczną interpretację nowej
piosenki. Musi temu towarzyszyć harmonia - myśli i koncepcji muzycznych. Rezultatem
wspomnianej przez Lynne'a jedności koncepcji wszystkich muzyków ELO jest podwójny album
"Out Of The Blue", na który, wiele tygodni przed ukazaniem się w sprzedaży,
wpływa ponad 4 miliony zamówień. "Out Of The Blue" jest jednym z nielicznych
dwupłytowych wydawnictw w historii muzyki rockowej, nie zawierającym utworów
słabszych, mniej ciekawych czy niestarannie przygotowanych. Album jest wyjątkowo
spójny, utrzymany na najwyższym poziomie tak, jak i koncerty ELO. Jeff Lynne: - Teraz, kiedy bez trudu uzyskujemy to samo brzmienie jak na płytach,
zależy nam szczególnie na tym, by nasze występy na żywo wzbogacić od strony
wizualnej. Nasze widowisko świetlne uważamy za jedno z najlepszych na świecie, ale
zamierzamy stosować jeszcze ciekawsze efekty specjalne. Maj 1979 -
Luty 1983 Wydany w maju 1979 nowy album ELO -
"Discovery" firmowany jest tylko nazwiskami Lynne'a, Bevana, Tandy'ego i
Groucutta. Jest to o tyle zaskakujące, że w amerykańskim tournee poprzedzającym
ukazanie się tej płyty, jak również w serii koncertów promujących
"Discovery", bierze udział pełny skład zespołu, a o ewentualnych zmianach
składu głośno nie mówi się. Wiadomo jedynie, że Kaminski wraz ze swoją
zaimprowizowaną grupą VIOLINSKI pracuje nad własną płytą "No Cause For
Alarm" (następna nosiła tytuł "Stop Cloning About" - 1980). Jednak
zmiany w ELO nie są chwilowe. Wydany rok później soundtrack filmu "Xanadu"
zawierający 5 nowych nagrań zespołu, zrealizowany jest także w kwartecie. Był to już
drugi po "Joyride" z 1976 roku składankowy album z muzyką filmową,
zawierający nagrania tej grupy, z tą różnicą, że "Xanadu" stanowiły
premierowe, skomponowane specjalnie dla potrzeb tego obrazu, podczas gdy
"Joyride" był jedynie zbiorem piosenek wypożyczonych z wcześniejszego
repertuaru ELO.
Rok 1981 przynosi płytę "Time", niewątpliwie najciekawszą
od czasu legendarnej "A New World Record", z wieloma popularnymi wśród fanów
ELO na całym świecie przebojami takimi jak "Hold On Tight" czy "Ticket To
The Moon". Marzec 1983
- 1986
Problemy prawne i marketingowe zespołu kładą się złym piętnem na
następnej płycie - "Secret Messages" (1983), wydanej po dwuletniej, dość
dramatycznej stagnacji, i w efekcie pozbawionej tamtej wcześniejszej odkrywczej
świeżości, siły i atrakcyjności. Jeff Lynne, zniechęcony konfliktem z wydawcami i dystrybutorami oraz
ciągłymi dezercjami kolejnych werbowanych i przyuczanych "rekrutów", wycofuje
się definitywnie w roku 1984. Korzysta z serii kuszących ofert i jako ceniony producent
swą inwencją wzbogaca nagrania innych wykonawców. W praktyce oznacza to koniec jego
orkiestry. Wprawdzie w roku 1986 w składzie: Lynne, Bevan i Tandy ELO wydaje płytę
"Balance Of Power", ale jest to już "łabędzi śpiew" Orkiestry
Elektrycznego Światła.
Podsumowanie
Dla mnie historia ELO zasadniczo
skończyła się właśnie na roku 1986, na płycie "Balance Of Power", którą
kupiłem jeszcze "ciepłą" na Jarmarku Dominikańskim 86 za 1/4 wypłaty. Co
przyczyniło się do światowego sukcesu ELO? Sądzę, że miał rację John Lennon
mówiąc w 1979 o tym zespole: "Bardzo podoba mi się ten zespół. Myślę, że
gdyby THE BEATLES byli jeszcze razem, graliby właśnie taką muzykę".
Słusznie Jeff Lynne jest porównywany do Paula McCartneya dzięki oryginalnej, urokliwej
melodyce. Takie piosenki jak "Livin thing", "Mr.Blue Sky" czy
"Dont Bring Me Down" mają w sobie wszelkie znamiona beatlesowskich
evergreenów: melodyjne, chwytliwe (ale nie banalne), ciekawie zaaranżowane, pełne
jakiegoś tęsknego uroku. Dodatkowym wyróżnikiem był charakterystyczny głos lidera,
wysoki, czysty i metalicznie dźwięczny. Electric Light Orchestra, podobnie jak Beatlesi,
nie była formacją czysto rockową. Przeciwnie, bardzo eklektyczną, która w swym
repertuarze i brzmieniu spożytkowała kilka różnych wpływów i stylistyk, stapiając w
jedno pop, rock i muzykę "poważną". |