Strona główna
Wpis do księgi gości
Co nowego?

o mnie i nie tylko...

o Chojnicach...
 
Z historii Chojnic   
  Symbole miasta      
  Zabytki                  
  Mapki                       
  Galeria zdjęć   
  Galeria video      
  Zasłużeni chojniczanie
  Jak przejechać przez   Chojnice

o ELECTRIC LIGHT
ORCHESTRA
  

Archiwum strony

 FreeFind
 

Adres e - maila do mnie. Zapraszam !!!

 Skype: "jurekelo"
JE na NaszejKlasie
JE na youtube.pl
Wyślij na Facebook

STRONA JURKA
o Chojnicach...

Piekarnia pp. Guentzel

       Chodząc dzień w dzień obok jakiegoś budynku, czasem nie zwracamy uwagi na jego wygląd, lub nie domyślamy się jego zabytkowej wartości. Dobrze jednak jest podnieść wzrok na stare domy, zwłaszcza, że często są z nimi związane dzieje kupieckich rodzin.
    Wśród zachowanych w Chojnicach kilkudziesięciu domów mieszkalnych z pierwszej połowy XIX wieku jest także dom przy ul Strzeleckiej 1. Nie wyróżnia się specjalną urodą, ale historycy sztuki dostrzegają w nim cechy stylu klasycystycznego. W katalogu zabytków "Chojnice, Czersk i okolice" (Instytut Sztuki PAN, Warszawa 1979) jest opisany następująco: "Klasycystyczny, piętrowy, kalenicowy, siedmioosiowy, o podziałach ramowych, z przylegającą bramą wjazdową na dziedziniec".
    Od ponad siedemdziesięciu lat dom jest w posiadaniu rodziny Piekarnia pp. GuentzelGuentzlów, a to nazwisko jest w Chojnicach dobrze znane dzięki prowadzonej firmie piekarsko - cukierniczej. W 1928 r. nieruchomość zakupił Franciszek Guentzel, który przyprowadził się z Margonina w Wielkopolsce, gdzie jeszcze dzisiaj część tej rodziny mieszka. Właściciel m.in. zapisał się w kronice Bractwa Kurkowego jako król kurkowy z 1937 r. Spadkobiercą Franciszka po wojnie został Tadeusz Guentzel, który kontynuuje dobre tradycje rzemieślnicze firmy, a także działalności społecznej - był długoletnim radnym miejskim, także RM dwóch pierwszych kadencji po odrodzeniu samorządu w 1990 r. Zdobył również tytuł króla i marszałka w reaktywowanym Bractwie.
  Tak więc dom przy ul. Strzeleckiej nie tylko "ma swoje lata", lecz także nie najgorsze notowania w dziejach miasta. Okno sklepu pp. Guentzlów przyciąga wzrok przed Gwiazdką i Wielkanocą, bo pan Tadeusz w dekoracje świąteczne wkłada niezaprzeczalny talent plastyczny.

   Tekst powyższy pochodzi z rozdziału "Piekarnia z tradycją" książki Kazimierza Ostrowskiego "Zabytki Chojnic". Fotkę kamienicy z piekarnią wykonałem w maju 2007. Po kliknięciu w nie wersja o 148 KB.

Życie pełne pracy

   Od 70 lat wypieka chleb dla mieszkańców naszego miasta. Przeżył II wojnę światową i ciężkie czasy okupacji, jest zasłużonym członkiem Bractwa Kurkowego.
    Mowa o Tadeuszu Guentzel, którego wypieki piekarniczo - cukiernicze codziennie trafiają na nasze stoły. Tajniki tego rzemiosła przekazał mu ojciec Franciszek Guentzel, który w 1928 roku wraz z rodziną osiedlił się w Chojnicach. Kupił starą piekarnię przy ul. Strzeleckiej, którą wyremontował i postawił piec piekarniczy, czynny jeszcze po dziś dzień. - Do Chojnic sprowadziliśmy się z Morzewa, mieszczącego się wówczas w woj. poznańskim, gdzie ojciec prowadził już piekarnię. W Chojnicach zaczynaliśmy w skromnych warunkach, mimo to piekarnia cieszyła się dużym powodzeniem i szybko się rozwijała - mówi pan Tadeusz. - Największym problemem były wtedy surowce, w które trzeba było się zaopatrywać we własnym zakresie. W tamtych czasach wszyscy piekarze należeli do związku rzemieślników (cechu), który ustalał ceny na poszczególne artykuły piekarnicze. Ojciec pana Tadeusza był sekretarzem związku i do jego obowiązków należało notowanie wszystkich zmian cen pieczywa, w książce, tzw. "korendzie". Natomiast informowanie wszystkich piekarzy o zmianach cen przypadało panu Tadeuszowi, który z tą księgą obchodził wszystkie piekarnie (było ich wówczas w Chojnicach ok. 14).
     W piekarni państwa Guentzel wiele osób przyuczało się do wykonywania zawodu piekarza. Uczniami Franciszka Guentzla byli m.in. Leopold Elzanowski, Bolesław Szyca, czy Kazimierz Fryca, którzy w późniejszym czasie sami prowadzili swoje piekarnie.
Mimo, iż pan Tadeusz od dziecka związany był z piekarnią, jego plany na przyszłość odbiegały znacząco od wykonywania zawodu piekarza. Brał lekcje rysunku i pragnął zająć się sztuką i malarstwem. Jednak wybuch II wojny światowej przekreślił jego marzenia. Wyjechał do Gdańska, gdzie pracował w piekarni u mistrza Bremera. W 1945 roku w wieku 23 lat objął po ojcu piekarnię, którą ominęły zniszczenia wojenne. - Lata okupacji były bardzo ciężkie, nasze miasto uległo licznym zniszczeniom - wspomina. - Nie mieliśmy wody, prądu, nie do zdobycia był też węgiel. Wodę braliśmy z jedynej czynnej pompy na Starym Rynku, a piekarnię oświetlaliśmy lampami karbidowymi. Wtedy piekliśmy tylko chleb, nikt nie myślał wówczas o ciastkach czy kremach. Początki prowadzenia interesu przez pana Tadeusza nie były łatwe. W latach 50 na podstawie obowiązujących przepisów administracyjnych odebrano mu zakład, który wrócił do prawowitego właściciela dopiero po zapaleniu się zielonego światła dla rzemiosła i tzw. "odwilży".  - Kiedyś piekliśmy tylko pieczywo żytnie. Obecnie stanowi ono jedynie 30% całej produkcji. Nasze społeczeństwo woli bowiem białe pieczywo - mówi pan Tadeusz.
    U państwa Guentzel chleb od ponad 70 lat piecze się na podstawie tej samej receptury fermentacji kwasowej i ciągle w tym samym piecu. Jak twierdzi właściciel, chleb ma służyć zdrowiu. Nie sztuką bowiem upiec chleb szybko, sztuką jest upiec go dobrze.
Wiedzę piekarniczą przekazał mu ojciec, który był również członkiem Bractwa Kurkowego, w którego szeregi wstąpił także pan Tadeusz. Tak jak i ojciec, udziela się charytatywnie i społecznie. Przez kilka lat był również radnym Rady Miasta Chojnice. Ciekawostką jest, że jako jednemu z nielicznych dane mu było spotkać się z matką Teresą z Kalkuty. - Było to dla mnie dużym zaskoczeniem. Lecieliśmy do Rzymu na pielgrzymkę, a tu ... w samolocie spotykamy się z matką Teresą. Mało tego - siedzieliśmy obok siebie i udało nam się porozmawiać z matką i zdobyć jej autograf. Było to dla nas duże przeżycie - wspomina. Mimo wielu niespodzianek losu, i tych przyjemnych, i tych złych pan Tadeusz do tej pory sprawuje nadzór nad swoimi wypiekami. Od lat pomaga mu żona Urszula, która często go zastępuje i wspiera. Należy również wspomnieć o pani Reginie Chmara, która w sklepie pracuje już ponad 40 lat, a pan Bronisław Borzyszkowski w piekarni przepracował ponad 30 lat. Jak widać piekarnia ma bogatą tradycję, być może dlatego jej wypieki cieszą się tak dużym powodzeniem.
Gabriela Żakowska - "Życie Chojnic i Okolic" z 5.02.2004 r.