Obserwator 07/2006 |
|
31.07.: Udało mi się w drugiej połowie lipca wygospodarować 5 dni urlopu (do 24 włącznie). Pogoda w tym czasie dopisała, jak zresztą w całym lipcu, dopisała. Nie pamiętam, żeby tak długo utrzymywały się takie upały. Gdy przychodziłem na 7 do pracy, to na zaokiennym termometrze bywało o tej porze już 22 st.C ! Prawie codziennie zabierałem chłopaków do Charzykowa, aby choć trochę ochłodzić. Niektórzy znajomi jeździli w tym czasie do Chojniczek na tamtejsze jezioro. Ja też kiedyś dość często tam jeździłem, ale nie mam terenowego samochodu, a znowu naprawiać (kiedyś tam prawie zgubiłem rurę wydechową...) układ wydechowy mojego Peugeota nie bardzo mi się chce. I tym właśnie pojazdem w czwartek 20 lipca zrobiłem jednodniową wycieczkę do Ustki. Oprócz kierowcy w ekskursji udział wzięli Radek z Przemkiem oraz ich kuzynki (i zarazem moje siostrzenice) Ola i Asia. Po 2,5 godzinnej jeździe (wybrałem trasę Bytów - Dębnica - Słupsk) około 11 dotarliśmy na miejsce. Miejsce do bezpłatnego zaparkowania znalazłem nieopodal siedziby usteckiego TBS-u. Do promenady były dwie przecznice, i tam właśnie skierowaliśmy swe pierwsze kroki. Pierwsze zdjęcie z poniższych pięciu (wszystkie wykonałem telefonem komórkowym) powstało na pierwszym przystanku. Radek siedzi w samolociku, obok stoją dziewczyny i Przemek. Obok tego kawiarnianego ogródka (jest w lewo na zdjęciu nr 1) były usytuowane 2 stoły do gry w "air hockey" (2 zł za 5 minut). Po wygranym z Przemkiem meczu na nim spotkałem tamże mojego lokatora z ul. Rzepakowej 5 A (fot. nr 2)! Był z rodziną od kilku dni na prywatnej kwaterze. Świat jest mały... Następnym przystankiem mojej czeredki była latarnia morska. Byłem na niej poprzednio....34 lata temu. Gdy miałem 13 lat, to byłem w Ustce na 3 - tygodniowej kolonii w ośrodku Energetyki przy ul. Kościuszki. Na zdjęciu nr 3 jest Przemek w papierowej czapce z wykazem polskich latarni. Dostał ją (Radek też) od kasjera. W tle widok na wschodnią plażę i promenadę. Stamtąd pomaszerowaliśmy na falochron, gdzie powstało zdjęcie nr 4. Pierwsza z lewej to Ola, od września licealistka w I LO. Z falochronu udaliśmy się do centrum Ustki, aby na poczcie wysłać widokówki do rodzinki. Potem do samochodu po akcesoria plażowe i zapasy żywnościowe, jako że nadszedł czas obiadu. A na plaży byliśmy do 19.15. Woda była ciepła, fale umiarkowane, a słońce jakoś nas nie spaliło. Ostatnie w tej serii zdjęcie powstało na plaży. Obok częściowo zasypanego Przemka przykucnął Radek. Oczywiście wszystkie fotki mają wersje większe dostępne po kliknięciu w miniaturkę (800 x 600 pikseli i ciężarze ok.90 kB). W ostatnim tygodniu lipca upał nie odpuszczał. Starałem się w miarę wolnego czasu zabierać dzieciaki (jak wyżej pisałem) do Charzykowa. Pierwsze zdjęcie pochodzi z niedzieli 23 lipca i powstało na charzykowskiej plaży. Przedstawia rozgrywki piłki plażowej. Woda w jeziorze była nadal ciepła, ale odniosłem wrażenie, że albo od poprzedniego lata nasypano sporo piasku na przybrzeżnym pasie, albo jest naprawdę susza. W następnym tygodniu zainteresowałem się festynem organizowanym przez chojnicką policję z okazji ich święta na stadionie w Brusach. Wziąłem Radka (Przemka trochę bolał brzuch) oraz Anię i po 18 wyjechaliśmy z Chojnic. Radek zaliczył nadmuchiwaną zjeżdżalnię, my po napoju chłodzącym i chipsach, a na deser był kabaret "Klika". Trzeba powiedzieć, że nie oszczędzali aktualnych "rządzicieli". Podziwiam ich odwagę. Stamtąd pochodzą dwa następne zdjęcia. Nr 2 - Ania z Radkiem wśród widowni, nr 3 - scena z duetem kabareciarzy z Bydgoszczy. Te trzy zdjęcia są wykonane telefonem komórkowym, no i jakość ich jest taka sobie. W sobotę 29 lipca przyjechała do Chojnic telewizja regionalna z Gdańska. Obejrzałem 3 z 4 bloków (bez tego o 17) i mogę napisać to, co też powiedziałem kolegom z ław RM. Byłem świadkiem tzw. "cepelii" skrzyżowanej z wodniactwem. Czy naprawdę nie zasługiwało na pokazanie np. parku wodnego, nowego szpitala, zmodernizowanych tras komunikacyjnych, rewitalizowanych obiektów poszpitalnych czy bazyliki mniejszej? Czy w powiecie chojnickim brakuje zespołów regionalnych i musiano posiłkować się zagranicznymi uczestniczącymi w festiwalu w Brusach? Zdziwiło mnie też wzięcie przez redaktora (korespondenta?) TVG z Chojnic Piotra Eichlera do porannego przeglądu prasy wyłącznie dwóch tygodników lokalnych - "Czasu Chojnic" i "Życia Chojnic". A gdzie wiadomości chojnickie z "Gazety Pomorskiej" i "Dziennika Bałtyckiego"? A poza tym czy naprawdę wiadomością nr 1 było wycofanie prywatnej drużyny futsalu przez jej właściciela śmiertelnie obrażonego na radnych i wychwalającego jedynie burmistrza? Jakoś do porządku dziennego przeszedł pan redaktor i zarazem radny chojnicki nad pogróżkami skierowanymi w naszą stronę. Zdjęcie nr 4 (nr 5 też) wykonałem już aparatem cyfrowym. Jest to fotka kadru telewizyjnego, przedstawia panią redaktor w rozmowie z jej gościem, w dali fontanna z ratuszem, a przed fontanną...mój Przemek! Ten chłopak w samym środku zdjęcie w niebieskiej bluzce to on. Pojechał na rowerze na Rynek z własnej inicjatywy, ja w tym czasie czatowałem przed telewizorem z aparatem. Ostatnie zdjęcie powstało w niedzielę 30 lipca i przedstawia Mariusza w rozmowie z córką (i zarazem moją pasierbicą) Beatą. Rozmawiają przez Skype-a, całą powierzchnię monitora zajmuje w tym momencie Beata i kawałek jej (raczej - ich) mieszkania w Belfaście. Mam kupioną kamerę internetową (jest nad monitorem), ale była wtedy wyłączona, gdyż moja Neostrada zacinała się, kiedy ją włączałem. Także i te fotki mają wersje większe dostępne po kliknięciu w miniaturkę (800 x 600 pikseli i ciężarze ok.90 kB). 20.07.:
Kolejna sesja chojnickiej RM (z 12.07.), jak było do przewidzenia, długo nie
trwała. Praktycznie wszystkie projekty uchwał przeszły prawie bez
jakiejkolwiek dyskusji. Nawet ta o zmianie granic i ilości okręgów
wyborczych do RM Chojnic. Cztery lata temu były 4 okręgi (5 + 5 + 6 + 5 = 21
radnych), "mój" zawierający os. Budowlanych, os. Kaszubskie i os.700 - lecia
w 2002 r., teraz jest jednym z trzech, gdzie będą wybrani 8 radnych
(podobno 12 listopada). Granice także zmieniły się, moje osiedle wraz z os.
Hallera, os. Rzepakowa i os. Igły są teraz razem. I jak zwykle najciekawszy
był punkt "zapytania i interpelacje". Nie będę robił reklamy innym radnym,
dlatego opowiem tylko o tych mojego autorstwa. Najpierw w ramach remanentu
wróciłem do tematu "parking przy przedszkolu na ul. Ceynowy" i zapytałem o
termin jego realizacji (do 15.08.) oraz do zmiany działania sygnalizacji
świetlnej na skrzyżowaniu Gdańska - Tucholska (pytałem ongiś o możliwość
włączenia zielonego światła dla skręcających w prawo z Gdańskiej w Tucholską
podczas cyklu "zielonego" dla jadących Gdańską na wprost - burmistrz wystąpi
do właściwych władz). Miałem jeszcze jedno zapytanie, a jego pomysł podsunął
mi burmistrz, który na początku sesji chwalił się uzyskaniem przez UM oraz
chojnickie firmy tytułów "Hit Pomorza" oraz zachęcał do zadawania pytań. No
to zapytałem o tło finansowe tego konkursu, czy i w jakiej wysokości (jeśli
było) wpisowe do tegoż konkursu i na jakie konto wpłynęło. Oczywiście nie
pytałem w ciemno, bo pewną orientację już wcześniej miałem. Okazało się, że
miasto poniosło koszt w wysokości 2400 zł brutto, wpłaciły je podmioty
zakwalifikowane do konkursu (a nie wszystkie zgłoszone do niego), a
pieniążki skasowała firma reklamowa o nazwie PUNKT S z Piły (tutaj
link do ich strony). Poszły m.in. na organizację finału konkursu i
wydanie biuletynu. Zauważyłem, że niektóre lokalne media raz podawały, że
organizatorem konkursu był konwent starostów woj. pomorskiego, a inne że
także firma z miasta Piła. Oczywiście żadne z nich nie zająknęło się, że
informację o kosztach uzyskało dzięki mojemu zapytaniu. Przyzwyczaiłem się
do tego. Jednak o wyczynie jednego z radnych muszę napisać. Podziwiam
skuteczność Piotra Eichlera, potrafił w ciągu trwania sesji odkręcić kolejną
bzdurę uchwaloną przez Komisję ds. oznakowania ulic. Zaatakował wnioskiem
jej decyzję o zakazie parkowania przy jednym z bloków na ul. Ks. Pomorskich.
Zgodnie z nim w przypadku jej utrzymania miasto miałoby wybudować w pobliżu
parking na tę samą ilość miejsc. Groźba podziałała i burmistrz na koniec sesji
poinformował, że znak zakazu został usunięty. Muszę z tej lekcji wyciągnąć
wnioski.
11.07.: Lato rozkręciło nam się na całego.
Wczoraj, gdy wychodziłem z pracy, to na zaokiennym termometrze umieszczonym
w cieniu, było "jedynie" 33 stopni w skali Celsjusza. Ciekawe ile będzie
jutro podczas obrad Rady Miejskiej, które rozpoczynają się o 10. Co
ciekawego wydarzyło się ostatnio? Może najpierw trochę plotek prasowych.
"Politykę" kupuję nieregularnie, ale w piątek przeglądając egzemplarz z nr
27/2006 z 8.07. z powodu tekstu o moim ulubionym programie satyryczno -
politycznym pn. "Szkło kontaktowe" na TVN 24 (szkoda, że nie ma kamer na
sesjach RM, mieliby w tym programie wiele smacznych kawałków...)
zdecydowałem się na zakup. A w nim także w pewnym miejscu jest i o
Chojnicach, a dokładnie to w artykule o Bytowie pn. "Mury dla komturów".
Przy okazji noclegu w Bytowie zachęcają do wypadu m.in. do "miasta warownego
Chojnice". Szkoda tylko, że na mapce w tekście nie zaznaczono szosy nr 212
Bytów - Chojnice. Ale najlepszy "kwiatek" jest taki: "Dzisiaj z warownego
założenia ocalała tylko część murów z Bramą Słupską (Człuchowską!!!! - JE),
ale miasto zachowało dawny charakter." Roześmiałem jeszcze przy lekturze
twierdzenia, że "....warto usiąść na rynku pod parasolem na kawę." A
myślałem, że tam są ogródki piwne... 6.07.: Za oknem upał w najlepsze. Rano o 7 na
zaokiennym termometrze w biurze było już 21 stopni. Nie jestem entuzjastą
afrykańskich temperatur, ale gdyby były takie 14 sierpnia jak dziś, to ani
ja, ani inni fani Elektryków, nie byliby zmartwieni. W miniony weekend byłem
w rozterce, gdzie wybrać się w sobotę. W Chojnicach rozpoczynał się Jarmark
Świętojański, świętowano 10 - lecie współpracy Chojnic z Emsdetten; tego
samego dnia był kolejny zjazd Kaszubów odbywający się tym razem w Gdyni.
Ostatecznie zdecydowałem się na wspólny z Przemkiem i Anią wyjazd specjalnym
pociągiem "Transcassubia" zaczynającym bieg w Chojnicach, a kończący bieg w
Gdyni. Jak za każdym razem, tak i teraz w Brusach przywitał i pożegnał nas
wystrzał z armaty. W miłym towarzystwie podróż minęła szybko i po niecałych
3 godzinach byliśmy na miejscu. Po wspólnym przemarszu wszystkich delegacji
(doszlusowały ekipy z pociągu ze Słupska) przez centrum Gdyni doszliśmy do
kościoła NMP Królowej Polski, gdzie o 11 rozpoczęła się msza dla uczestników
zjazdu. Zauważyłem, że obok niego jest pomnik Jana Pawła II. Ciekawe jak
skończy się w Chojnicach dyskusja wokół tego samego dzieła. A może w
Chojnicach przypomnimy sobie o pewnym fragmencie Jego testamentu? Szczerze
pisząc, to całą czeredką (dołączyły do nas dwie koleżanki Ani) urwaliśmy się
z tego punktu zjazdu i pomaszerowaliśmy na skwer Kościuszki. Byłem na nim
drugi raz w życiu. Ten pierwszy był jeszcze w czasach gomułkowskich, gdy
byłem na kolonii w Straszynie k.Pruszcza Gd. Mieliśmy wtedy wycieczkę do
Gdańska (zoo w Oliwie) i Gdyni (Muzeum Marynarki Wojennej oraz okręt
wojenny). Teraz ja z Przemkiem ruszyliśmy na zwiedzanie ORP "Błyskawica", a
panie na stoiska rozpoczynającego się jarmarku. Pół godziny zajęło nam
zapoznanie się z tym okrętem, a weszliśmy w każdą "dziurę". Jedno z kilku
zdjęć jest jako pierwsze z lewej (Przemek stoi obok pamiątkowej tablicy
ufundowanej przez angielskie miasto Cowes w podziękowaniu za jego obronę
podczas niemieckiego nalotu w 1942). Obok foto naszej grupy wykonane przed
wejściem na okręt. Z pamiątkowym żółtym "szalem" zlotowym na szyi jest Ania.
Jedną z atrakcji zjazdu miało być darmowe zwiedzanie w godzinach 12 - 18
oceanarium i dlatego udaliśmy się tamże. Wielkim zaskoczeniem dla nas był
fakt, że nieprawdziwa była informacja o wolnym wstępie do niego, o tej
zapowiedzi możecie przeczytać na plakacie (umieściłem go przy wpisie z
30.06.). Obiecałem Przemkowi wejście do oceanarium (nie mógł z powodu
choroby wziąć udział w szkolnej wycieczce do Gdyni), więc portfel do ręki
i... A warto było tam wybrać się. Fotki nr 3 i 4 właśnie tam powstały.
Pierwsze z nich to model Bałtyku z wyschniętym dnem, drugie to rybka, która
"zagrała" w filmie "Gdzie jest Nemo?". Przedostatnie zdjęcie to scena na
skwerze Kościuszki, gdzie występowały zespoły folklorystyczne, a wieczorem
m.in. Leszcze. Ich już nie zobaczyłem, gdyż wcześniej wracał do Chojnic
specjalny pociąg. Na chojnicki dworzec wjechaliśmy dopiero ok.1.30 w nocy z
dwugodzinnym opóźnieniem z powodu problemów technicznych z lokomotywą. |