26.06.: Również następny weekend był bogaty w
wydarzenia. Ale wcześniej także się działo. W poniedziałek 20.06. był odbiór
robót drogowych na ulicach mojego osiedla - Wielewskiej, Bruskiej i
Chocińskiej. Następnego dnia w gazetach przeczytałem, że wszystko było OK.
Sądziłem, że najpóźniej tego samego dnia zostanie zostanie usunięty słynny
znak drogowy stojący od chyba 10 lat przy Wielewskiej 2 "Uwaga, wystające
studzienki!". Ostatni raz byłem tam w czwartek, znak stał. Dowód na to
poniżej. Tego samego dnia był Dzień Ojca. I od Przemka, i od Radka,
otrzymałem życzenia. Ja mojemu Tacie mogłem jedynie tego dnia zapalić znicz
na Jego grobie.
Następny dzień był ostatnim w szkole
mojego pierworodnego Przemka. Z wynikiem dobrym dostał promocję do klasy
trzeciej. Ale będzie w niej uczył się już w innym miejscu - w Szkole
Podstawowej nr 1 w tzw. oddziale integracyjnym. Ze względu na częściową
niesprawną prawą nóżkę dostał do niej skierowanie z Poradni Psychologicznej.
Z tej okazji Przemek dostał dla koleżanek i kolegów z klasy całkiem sporą
torbę cukierków, aby pożegnanie z nimi nie było gorzkie. Jego brat przyrodni
Marek z aparatem fotograficznym uwiecznił ten ostatni dzień Przemka w
"piątce". Jedno z nich przedstawiające moment odbioru świadectwa od
wychowawczyni p. Olgi Nowak jest poniżej. Pozostałe zdjęcia już niedługo w
"Galerii zdjęć".
Wieczorem w piątek z Grażyną i Beatą
pojechaliśmy do Charzykowa (zgodnie z zapowiedzią) na występ Ryszarda Stopy.
Po drodze na ul. Bytowskiej widzieliśmy już pierwsze efekty pracy drwali,
którzy zaczęli wycinkę drzew wzdłuż tej ulicy. To się będzie działo na
trasie do tej letniskowej miejscowości przez najbliższe prawie dwa lata....
Pogoda na koncert pod chmurką wymarzona, cieplutko i bez wiatru. Wykonawca
też nie zawiódł. Przez półtorej godziny raczył nas utworami ze swego
repertuaru, czyli głównie szeroko rozumiana poezja śpiewana. Było także
kilka piosenek Niemena i jedna Lombardu. Również i tamże mieliśmy aparat,
dlatego trzecia fotka przedstawia RS i widownię koncertu.
Natomiast dziś po raz pierwszy w Chojnicach w
dniu imienin patrona miasta - św.Jana Chrzciciela - zorganizowano Jarmark
Świętojański. Było to taka kilkugodzinna namiastka tego, co w sierpniu
odbywa się w Gdańsku. Impreza bardzo udana, ponownie dopisała pogoda, choć
po kilkugodzinnym nocnym deszczu temperatura powietrza znacząco spadła. Może
i dlatego moja Mama dała namówić się na udział w specjalnej mszy (o 9.00 w
Bazylice). Potem pospacerowaliśmy po ul. Kościuszki i płycie Starego Rynku.
Mama kupiła kurkę ze słomy za 3 zł oraz po 2 kawałki ciasta ziemniaczanego i
babki marchewkowej (za jedyne 2 zł od sztuki, cena trochę słona...). I
właśnie podczas zakupów tych słodkości zrobiłem kolejne zdjęcie. Sąsiednie
przedstawia pomysłodawcę Jarmarku Romana Guzelaka z przedstawicielami władzy
kościelnej i samorządowej. W tle wystawione są samochody marki "Ford" ze
stajni salonu "Gołębiewski".
Tylko dlaczego na reklamowych bannerach (balkon ratuszowy i amfiteatr w
Fosie) słowa "Jarmark Świętojański" miały żółte litery? Na białym tle były
prawie niewidoczne. Wszystkie zdjęcia mają wersje pełnoekranowe dostępne po
kliknięciu w miniaturkę.

19.06.: Oj, działo się w ten weekend. Nie
wiedziałem, którą imprezę wybrać. Ostatecznie skupiłem się na dwóch - Forum
dla Zdrowia (ciekawe dlaczego "zrównoważone"?) oraz Festyn Archeologiczny w
Leśnie. Aby to drugie było realne, musiałem załatwić naprawę układu
wydechowego w moim toczydełku. Na tą robotę wybrałem sobotę i warsztat firmy
"Synak Serwis" (zdaje się, że zmienili nazwę na "Super Serwis"). Już kiedyś
z ich usług korzystałem, gdy kwaterę mieli na ul. Derdowskiego. Teraz przenieśli
się do d.bazy śp."PeBeRol-u" na Łużyckiej. Do 13 w tym dniu dziury załatali,
przy okazji sprawdzili poziom oleju i jego uzupełnili. Dzięki.
Wcześniej w tym dniu pieszo przemieściłem
się z domu na imprezę wymyśloną przez Katarzynę Karpus. Aparat na spacer
zabrałem. Plon z niego jest poniżej. Po kliknięciu w miniaturki są dostępne
wersje większe o rozmiarach do 1024x850 pikseli i wadze do 125 kB.

Nr 1 - na słupach ogłoszeniowych w tym dniu (być może
wcześniej...) zauważyłem wielkie plakaty wyborcze z wizerunkiem Zbigniewa
Religi. Na tej fotce wisi on pod plakatem "forumowym". Po krótkim spacerze
wśród stoisk na Rynku poszedłem do ratusza na "serdeczną" debatę. Drzwi
wejściowych do ratusza strzegło 5 rosłych komandosów z napisem na plecach
"ochrona". Na wszelki wypadek zapytałem ich, czy można wejść. Po krótkim ich
namyśle uzyskałem odpowiedź pozytywną. Widocznie dobrze mi z gęby patrzyło.
Przed wejściem do sali obrad RM otrzymałem sobotni egzemplarz "Gazety
Pomorskiej" z dodatkiem o forum. Cztery następne zdjęcia pochodzą z sali,
gdzie toczyła się debata. Nr 2 - "prezydium" debaty z K.Karpus, która trzyma
mikrofon. U góry siedzi Z.Religa. Nr 3 - od lewej - K.Karpus, J.Klepin
(dyrektor Zespołu Szkół Rolniczych, nie mogę spamiętać tej nowej i
niezrozumiałej nazwy placówki oświatowej), A.Knitter - fotoreporter GP,
T.Bobrowski i D.Kiedrowicz z "ChojniceInfo". Najpierw młodzież ze szkoły,
której szefuje J.Klepin przedstawiła w multimedialnej formie swoją uczelnię,
opowiedzieli o swych działaniach prozdrowotnych i ekologicznych. W dyskusji
głos następnie zabrali goście specjalni. Jako pierwszy Z.Religa. Na zdjęciu
nr 4 mówi jeszcze do mikrofonu, ale po chwili nie było to już możliwe.
Głośniki umieszczone w sali zostały zawłaszczone przez przenośny mikrofon
pracujący na płycie Starego Rynku!!! Nie dało się tego usunąć, trzeba było
je wyciszyć. I do końca debaty wszyscy przemawiali już bez mikrofonu.
Kolejnym mówcą był K.Strasburger - nr 5. Pochwalił się, że nigdy nie palił
papierosów (oj. Grażyna...), a także rano wygrał jedną z konkurencji
basenowych - przepłynął 20 m pod wodą. Widać, że mikrofon ma odsunięty.
Przed wyjściem z sali wszedłem na balkon, aby wykonać dwa następne zdjęcia -
nr 6 i nr 7. Tak w tym dniu wyglądał chojnicki rynek. Po debacie goście w
asyście ochrony ruszyli w lud, czyli poszli na Rynek. Tam ich przechwycił
wodzirej imprezy rynkowej - Roman Guzelak (z nim będę prowadził zlot
ELOfanów !). Na zdjęciu nr 8 - K.Strasburger, K.Karpus, Z.Religa i R.Guzelak.
W niedzielę była zdecydowanie lepsza
pogoda, niż w sobotę, choć i "forumowcy" mogą mówić o szczęściu. Gdyby
powtórzyła się ta z piątku, to nie byłoby za dobrze z frekwencją. Oby 14
sierpnia było przynajmniej tak, jak dziś... Na wyjazd do Leśna namówiłem
jeszcze dwie siostrzenice ze Świecia - Gosię (moja chrześniaczka) i
Agnieszkę. Skład uzupełnili moi synowie - Radek i Przemek. Najpierw
pojechaliśmy do fary na mszę "dziecięcą" o 10.30. Bardzo ciekawie i na luzie
prowadzona. Jeden przykład - "Jeszcze tylko odbierzecie świadectwo szkolne
(w piątek), lanie i macie wakacje!" Stamtąd pojechaliśmy do Leśna. Festyn
odbywał się na leśnej polanie w pobliżu rezerwatu z kamiennymi kręgami,
podobnymi do tych w Odrach k.Czerska. Zdjęć stamtąd nie mam, gdyż aparat
pożyczył Marek. Było bardzo fajnie. Radek od "Celta" dostał kawałek
"czekoladowego krzemienia", potrzymał jego maczugę. Oglądaliśmy zawody
łucznicze. Tam spotkałem moich "bruskich" znajomych - od szachów Albina
Kiedrowskiego, od festiwalu folkloru - Władysława Czarnowskiego. Chwilę z
nimi pogawędziłem. Przed wyjazdem stamtąd zwiedziliśmy kręgi, po
przejechaniu kilometra zatrzymaliśmy się przy drewnianym kościółku w Leśnie.
Niestety, dostęp był tylko do przedsionka. W nim zauważyłem plakat
reklamujący film o papieżu wyświetlany w gdańskim multikinie.
14.06.: Bardzo rzadko zdarza się, że dzień po
dniu coś w tym miejscu wpisuję. Ale okazja do tego jest bardzo nietypowa -
zapadła się pod ziemię właścicielka "Centrum Opieki nad Chorymi" Edyta Munik.
Dowiedziałem się o tym z newsa, które w południe podało chojnickie "Radio
Weekend". Oto jego treść, którą pozwoliłem sobie skopiować z ich strony:
"Edyta Munik, właścicielka firmy świadczącej w Chojnicach usługi opiekuńcze
dla 80 chorych, nagle zniknęła. Razem z pieniędzmi. Nie ma z nią żadnego
kontaktu. Milczą telefony – także w Gliwicach, gdzie mieściła się główna
siedziba firmy. Gliwickie Centrum Opieki nad Chorymi działało w Chojnicach
od 1 kwietnia 2004 roku, kiedy to wygrało przetarg na świadczenie usług
opiekuńczo - pielęgnacyjnych, oferując najkorzystniejsze warunki. Centrum
zatrudniało 41 wykwalifikowanych pielęgniarek, które opiekowały się 80
chorymi. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Chojnicach był zadowolony z
tych usług. Tym większy szok wywołało nagłe zniknięcie firmy. Chorzy mogą
być spokojni. MOPS gwarantuje im dalszą opiekę – mówi dyrektor Brygida Mechlin. Gliwicka firma nie wypłaciła zatrudnionym opiekunkom wynagrodzenia
za maj. MOPS przekazał na ten cel blisko 35 tys. zł. Ich odzyskanie będzie
trudne – mówi dyrektor generalny UM Robert Wajlonis. Problem w tym, że
całość dokumentacji pracowniczej zabrała ze sobą właścicielka firmy. W
Chojnicach straty sięgają ok. 35 tys. zł, w Gliwicach, gdzie firma także
świadczyła usługi, 600 tys. zł. Policja już stawia firmie zarzuty:
nierzetelnego rozporządzenia mieniem i pozostawienie bez opieki ok. 20
najciężej chorych osób." Na antenie było trochę więcej, gdyż wyemitowano
dłuższe wypowiedzi, i p.Mechlin, i p.Wajlonisa. Dobrze, że nic nie jadłem w
momencie, gdy p.Mechlin użalała się nad losem zatrudnionych w Centrum
pracowniczek, jak zapewniała, że wszystkie zatrudni (chyba nie na umowę -
zlecenie???), jak będą miały trochę większy zarobek. Na 100% zakrztusiłbym
się z oczywistego powodu. Chciałbym ciekawym kto, co i kiedy powiedział na
temat inkryminowanej agencji dać możliwość przeczytania tych oto rzeczy:
fragment protokołu
z posiedzenia Komisji Rewizyjnej z 30.03.2005, na którym rozpatrywano
mój wniosek z sesji w/s Agencji; sklejone w jeden plik fragmenty
wypowiedzi radnych i burmistrza, które padły na sesji RM z 9.04.2005;
mój "Obserwator" z
lutego 2005 i
kwietnia 2005.
13.06.: W "temacie" pogoda, to dopiero dziś
temperatura zaczęła być zbliżona do letniej - w południe było ok.22 st.C.
Późnym popołudniem wreszcie trochę popadało, bo wczoraj była konieczność
podlania kwiatów na grobach bliskich na cmentarzu parafialnym. Jak zwykle
zrobiłem to wieczorem. Z dzisiejszych wydarzeń, to chyba warto jeszcze
wspomnieć o małej przygodzie samochodowej. Po pracy podjechałem do hurtowni
BCMB na Kościerskiej (notabene tam mieściła się moja dawna firma ChPB), aby
kupić worek gotowej zaprawy murarskiej. Gdy chciałem po załadowaniu 30
kilogramowego pakunku odjechać spod 3 bramy nastąpiła przykra niespodzianka.
Spód auta poszorował po betonowym placku w kształcie grzybowego kapelusza,
no i hałas tworzony przez auto znacząco wzrósł. Czeka mnie wizyta u
mechanika, pewnie uszkodziłem tłumik lub jego okolice. Zalecam innym
ostrożność w tamtym miejscu. Zresztą widać ewidentnie, że nawierzchnia placu
manewrowego i dróg przy magazynach od czasu PRL nie spotkał zaszczyt
jakiejkolwiek renowacji.
W "temacie" ELO również się dzieje. Chyba
dopiąłem program muzyczny, gdyż zgodził się dać ok.30 - minutowy koncert
Ryszard Stopa (będzie można go posłuchać 24.06. od 20.00 w Charzykowach w
"Barze pod gołym niebem" przy ul. Turystycznej. Też tam będę!) Namawiam go,
aby jedną z piosenek dał żonie do przetłumaczenia na polski. Mam dwóch
fundatorów nagród w konkursach. Jeden z nich jest grafikiem komputerowym i
już pracuje nad projektem plakatu całej imprezy. Poprosiłem go też o
zaprojektowanie T-Shirta z logo naszego zlotu. Ma też ułożyć kilka pytań do
konkursu wiedzowego o ELO.
W miniony czwartek jeden z dwóch
komitetów organizujących solidarnościowy jubileusz zorganizował w swej
"kwaterze głównej", czyli w II LO, konferencję naukowo - metodyczną. Z
chęcią posłuchałbym jej, przede wszystkim gwiazdy nr 1 - Bogdana Lisa.
Niestety, rzecz rozpoczęła się o godzinie 15, przynajmniej o 1,5 godziny za
wcześnie. Tak więc tutaj relacji dać nie mogę, ale na pewno niedługo w
"Przeglądzie prasy". Również tamże wkrótce całokolumnowy elaborat z
najświeższego "Życia Chojnic", który napisał jego właściciel Bogdan Duraj.
Oberwało się w nim głównie wiceburmistrzowi E.Pietrzykowi, choć także
"ucierpiała" i A.Prądzyńska. A poszło o pieniądze na młodzieżowe drużyny
futsalu "Holiday", a dokładniej o zbyt mały ich "przydział" przez komisję
konkursową. Oto jeden ze smaczniejszych cytatów: "Brak jego kompetencji
świadczy o kompletnym dyletanctwie i niezrozumieniu roli przewodniczącego
komisji przydzielającej fundusze na sport. Jednocześnie współczuję
burmistrzowi Arseniuszowi Finsterowi, który skazany jest na takiego
zastępcę." Chyba lewą nogą wstał p.BD przed napisaniem tego tekstu. Jak
dobrze, że w gestii rady nie ma już dzielenia dotacji na kluby czy
organizacje sportowe. Jeszcze jedno chodzi mi po głowie w tej sprawie. Na co
p.BD sekcja młodzieżowa, przecież w seniorach gra praktycznie tylko gwardia
zaciężna?
5.06.: Upały skończyły się w poniedziałek 30
maja. I przez cały miniony tydzień, dzień w dzień, popadywało całkiem sporo.
Ale zdążyłem w niedzielę 29.05. zabrać Radka na pieszy spacer poobiedni.
Trasa była następująca - z Jana Pawła II - Młodzieżowa - Lipowa - Wysoka -
Ogrodowa - Mickiewicza - Stary Rynek - fontanna (trochę Radek popryskał się
wodą) - Brama Człuchowska - i odpoczynek pod parasolem przy barze na ul.
Szpitalnej niedaleko pl. Jagiellońskiego. Po skonsumowaniu 0,5 l piwa z
dodatkiem soku przeze mnie, a przez Radka napoju z kartonika przez słomkę,
ruszyliśmy do domu tą samą trasą. Pod koniec Radek zaczął już trochę
narzekać na nóżki. Nie dziwię się.
W środę 1.06. był Dzień Dziecka, ale jak
i w całym tygodniu, tak i wtedy padało. Planowałem zabrać chłopaków najpierw
na festyn (zdaje się, że "powiatowy") do Fosy, a potem podjechać do
McDonalda. Już po tym, jak zasiedliśmy w aucie, nieźle rozpadało się.
Przemek dostał w szkole dwa talony - na talerz grochówki i na zjeżdżalnię. Z
żadnego nie udało się skorzystać, gdyż pojechaliśmy prosto do McDonalda.
Chyba nie był to zbyt dobry pomysł, gdyż równocześnie na niego wpadło zbyt
wielu rodziców. Gdy wychodziliśmy stamtąd, to zauważyłem, że podjechał na
parking autobus wycieczkowy z gromadą dzieciaków. No to za chwilę musiał tam
być niezły "kocioł". Kawałeczek od tego miejsca jest boisko "międzyszkolne"
SP-1 i SP-2 (ta druga szkoła tak naprawdę nie jest już podstawówką, a
gimnazjum. Przy okazji przekształcenia zgubili patrona - płk. Zbigniewa
Załuskiego...) Tam bezpłatnie można było skorzystać z różnych nadmuchiwanych
zjeżdżalni i "skakalni", a także z podróży minipociągiem. Z tej ostatniej
rozrywki Radek z Przemkiem skorzystali. Niestety, ale fotki z tego dnia nie
zachowały się.
W piątek 3.06. byłem na posiedzeniu
Komisji Komunalnej. Głównym tematem było zaopiniowanie koncepcji
zorganizowania przetargu na dzierżawcę miejskiego wysypiska śmieci. Do
dyskusji włączył się w pewnym momencie burmistrz A.Finster, który
uargumentował nam konieczność takiego właśnie kroku. Ponadto rozszerzył nam
wiedzę o przyczynach szukania nowego miejsca składowania chojnickich śmieci.
"Pies pogrzebany" jest w lokalizacji basenu wód podziemnych -
tzw.oligoceńskich. Gdy w latach 80-tych badano grunty pod budowę wysypiska,
to ustalono jego rozmiary (basenu) na "trochę" mniejsze. Współczesne badania
dały ciut inne dane. I wojewoda dał decyzję, że w tym miejscu wysypisko może
funkcjonować tylko do jego zapełnienia bez możliwości rozbudowy. Kolejnym
punktem obrad było zapoznanie się z pismami skierowanymi do Komisji. Jednym
z nich była odpowiedź Komisji ds.Oznakowania na wniosek naszej komisji i
przegłosowany na ostatniej sesji RM, a dotyczył poszerzenia uliczki wiodącej
od pl. św.Jerzego do Netto w celu umożliwienia prowadzenia tamże ruchu
dwukierunkowego. Jeśli dobrze zrozumiałem treść, to komisja wolałaby zmianę
organizacji ruchu zsynchronizować z przebudową ulicy Okrężnej i zmianą ruchu
na ul.Sukienników w celu wjazdu do parku 1000-lecia. Zaproponowałem szefowi
Komisji, aby zorganizował spotkanie (chyba lepsze byłoby określenie - wizja
lokalna) w miejscu, o które toczy się bój. Poza nim i mną, zasugerowałem
udział szefa Wydziału Gospodarki Przestrzenią oraz członków komisji ds.
oznakowania. Pomysł został przyjęty.
I na koniec małe omówienie prasy.
Najpierw gimnazjum w Silnie. Zadyma w tej szkole została opisana w "NIE" z
2.06. piórem Waldemara Kuchannego w tekście pt. "Strajk karciarzy". Artykuł
ma bardzo celne spostrzeżenia, autor zauważył to samo, co ja w poprzednim
wpisie tutaj - lokalne media zostały sprytnie ustawione do prowadzenia
kampanii "wojennej". Postaram się jak najszybciej go umieścić w "Przeglądzie
prasy". Tylko jedno pytanie do dziennikarza - czy Silno leży na Kaszubach?
Drugim artykułem, który mnie ostatnio zainteresował, był "Pstryknąć inaczej"
z sobotniej GP o prezenterze pogody z TP Jarosławie Krecie. Także i ten
artykuł niedługo na mojej stronie. Mam także jedno pytanie, ale do p.JK. -
czy 40 - tysięczne miasto Chojnice zasługuje na miano "miasteczko"?