Obserwator - 06/2005

26.06.: Również następny weekend był bogaty w wydarzenia. Ale wcześniej także się działo. W poniedziałek 20.06. był odbiór robót drogowych na ulicach mojego osiedla - Wielewskiej, Bruskiej i Chocińskiej. Następnego dnia w gazetach przeczytałem, że wszystko było OK. Sądziłem, że najpóźniej tego samego dnia zostanie zostanie usunięty słynny znak drogowy stojący od chyba 10 lat przy Wielewskiej 2 "Uwaga, wystające studzienki!". Ostatni raz byłem tam w czwartek, znak stał. Dowód na to poniżej. Tego samego dnia był Dzień Ojca. I od Przemka, i od Radka, otrzymałem życzenia. Ja mojemu Tacie mogłem jedynie tego dnia zapalić znicz na Jego grobie.
   Następny dzień był ostatnim w szkole mojego pierworodnego Przemka. Z wynikiem dobrym dostał promocję do klasy trzeciej. Ale będzie w niej uczył się już w innym miejscu - w Szkole Podstawowej nr 1 w tzw. oddziale integracyjnym. Ze względu na częściową niesprawną prawą nóżkę dostał do niej skierowanie z Poradni Psychologicznej. Z tej okazji Przemek dostał dla koleżanek i kolegów z klasy całkiem sporą torbę cukierków, aby pożegnanie z nimi nie było gorzkie. Jego brat przyrodni Marek z aparatem fotograficznym uwiecznił ten ostatni dzień Przemka w "piątce". Jedno z nich przedstawiające moment odbioru świadectwa od wychowawczyni p. Olgi Nowak jest poniżej. Pozostałe zdjęcia już niedługo w "Galerii zdjęć".
    Wieczorem w piątek z Grażyną i Beatą pojechaliśmy do Charzykowa (zgodnie z zapowiedzią) na występ Ryszarda Stopy. Po drodze na ul. Bytowskiej widzieliśmy już pierwsze efekty pracy drwali, którzy zaczęli wycinkę drzew wzdłuż tej ulicy. To się będzie działo na trasie do tej letniskowej miejscowości przez najbliższe prawie dwa lata.... Pogoda na koncert pod chmurką wymarzona, cieplutko i bez wiatru. Wykonawca też nie zawiódł. Przez półtorej godziny raczył nas utworami ze swego repertuaru, czyli głównie szeroko rozumiana poezja śpiewana. Było także kilka piosenek Niemena i jedna Lombardu. Również i tamże mieliśmy aparat, dlatego trzecia fotka przedstawia RS i widownię koncertu.
   Natomiast dziś po raz pierwszy w Chojnicach w dniu imienin patrona miasta - św.Jana Chrzciciela - zorganizowano Jarmark Świętojański. Było to taka kilkugodzinna namiastka tego, co w sierpniu odbywa się w Gdańsku. Impreza bardzo udana, ponownie dopisała pogoda, choć po kilkugodzinnym nocnym deszczu temperatura powietrza znacząco spadła. Może i dlatego moja Mama dała namówić się na udział w specjalnej mszy (o 9.00 w Bazylice). Potem pospacerowaliśmy po ul. Kościuszki i płycie Starego Rynku. Mama kupiła kurkę ze słomy za 3 zł oraz po 2 kawałki ciasta ziemniaczanego i babki marchewkowej (za jedyne 2 zł od sztuki, cena trochę słona...). I właśnie podczas zakupów tych słodkości zrobiłem kolejne zdjęcie. Sąsiednie przedstawia pomysłodawcę Jarmarku Romana Guzelaka z przedstawicielami władzy kościelnej i samorządowej. W tle wystawione są samochody marki "Ford" ze stajni salonu "Gołębiewski".  Tylko dlaczego na reklamowych bannerach (balkon ratuszowy i amfiteatr w Fosie) słowa "Jarmark Świętojański" miały żółte litery? Na białym tle były prawie niewidoczne. Wszystkie zdjęcia mają wersje pełnoekranowe dostępne po kliknięciu w miniaturkę.
Znak "wystające studzienki" na ul.Wielewskiej w Chojnicach.  

19.06.: Oj, działo się w ten weekend. Nie wiedziałem, którą imprezę wybrać. Ostatecznie skupiłem się na dwóch - Forum dla Zdrowia (ciekawe dlaczego "zrównoważone"?) oraz Festyn Archeologiczny w Leśnie. Aby to drugie było realne, musiałem załatwić naprawę układu wydechowego w moim toczydełku. Na tą robotę wybrałem sobotę i warsztat firmy "Synak Serwis" (zdaje się, że zmienili nazwę na "Super Serwis"). Już kiedyś z ich usług korzystałem, gdy kwaterę mieli na ul. Derdowskiego. Teraz przenieśli się do d.bazy śp."PeBeRol-u" na Łużyckiej. Do 13 w tym dniu dziury załatali, przy okazji sprawdzili poziom oleju i jego uzupełnili. Dzięki.
    Wcześniej w tym dniu pieszo przemieściłem się z domu na imprezę wymyśloną przez Katarzynę Karpus. Aparat na spacer zabrałem. Plon z niego jest poniżej. Po kliknięciu w miniaturki są dostępne wersje większe o rozmiarach do 1024x850 pikseli i wadze do 125 kB.
Religa na słupie ogłoszeniowym w Chojnicach Zebrani na "serdecznej debacie" w chojnickim ratuszu.   Zbigniew Religa w Chojnicach Karol Strasburger w ChojnicachChojnicki Rynek w dniu Forum dla Zdrowia Chojnicki rynek w dniu Forum dla zdrowia Na estradzie na chojnickim rynku - K.Strasburer,Z.Religa,K.Karpus i R.Guzelak
Nr 1 - na słupach ogłoszeniowych w tym dniu (być może wcześniej...) zauważyłem wielkie plakaty wyborcze z wizerunkiem Zbigniewa Religi. Na tej fotce wisi on pod plakatem "forumowym". Po krótkim spacerze wśród stoisk na Rynku poszedłem do ratusza na "serdeczną" debatę. Drzwi wejściowych do ratusza strzegło 5 rosłych komandosów z napisem na plecach "ochrona". Na wszelki wypadek zapytałem ich, czy można wejść. Po krótkim ich namyśle uzyskałem odpowiedź pozytywną. Widocznie dobrze mi z gęby patrzyło. Przed wejściem do sali obrad RM otrzymałem sobotni egzemplarz "Gazety Pomorskiej" z dodatkiem o forum. Cztery następne zdjęcia pochodzą z sali, gdzie toczyła się debata. Nr 2 - "prezydium" debaty z K.Karpus, która trzyma mikrofon. U góry siedzi Z.Religa. Nr 3 - od lewej - K.Karpus, J.Klepin (dyrektor Zespołu Szkół Rolniczych, nie mogę spamiętać tej nowej i niezrozumiałej nazwy placówki oświatowej), A.Knitter - fotoreporter GP, T.Bobrowski i D.Kiedrowicz z "ChojniceInfo". Najpierw młodzież ze szkoły, której szefuje J.Klepin przedstawiła w multimedialnej formie swoją uczelnię, opowiedzieli o swych działaniach prozdrowotnych i ekologicznych. W dyskusji głos następnie zabrali goście specjalni. Jako pierwszy Z.Religa. Na zdjęciu nr 4 mówi jeszcze do mikrofonu, ale po chwili nie było to już możliwe. Głośniki umieszczone w sali zostały zawłaszczone przez przenośny mikrofon pracujący na płycie Starego Rynku!!! Nie dało się tego usunąć, trzeba było je wyciszyć. I do końca debaty wszyscy przemawiali już bez mikrofonu. Kolejnym mówcą był K.Strasburger - nr 5. Pochwalił się, że nigdy nie palił papierosów (oj. Grażyna...), a także rano wygrał jedną z konkurencji basenowych - przepłynął 20 m pod wodą. Widać, że mikrofon ma odsunięty. Przed wyjściem z sali wszedłem na balkon, aby wykonać dwa następne zdjęcia - nr 6 i nr 7. Tak w tym dniu wyglądał chojnicki rynek. Po debacie goście w asyście ochrony ruszyli w lud, czyli poszli na Rynek. Tam ich przechwycił wodzirej imprezy rynkowej - Roman Guzelak (z nim będę prowadził zlot ELOfanów !). Na zdjęciu nr 8 - K.Strasburger, K.Karpus, Z.Religa i R.Guzelak.
    W niedzielę była zdecydowanie lepsza pogoda, niż w sobotę, choć i "forumowcy" mogą mówić o szczęściu. Gdyby powtórzyła się ta z piątku, to nie byłoby za dobrze z frekwencją. Oby 14 sierpnia było przynajmniej tak, jak dziś... Na wyjazd do Leśna namówiłem jeszcze dwie siostrzenice ze Świecia - Gosię (moja chrześniaczka) i Agnieszkę. Skład uzupełnili moi synowie - Radek i Przemek. Najpierw pojechaliśmy do fary na mszę "dziecięcą" o 10.30. Bardzo ciekawie i na luzie prowadzona. Jeden przykład - "Jeszcze tylko odbierzecie świadectwo szkolne (w piątek), lanie i macie wakacje!" Stamtąd pojechaliśmy do Leśna. Festyn odbywał się na leśnej polanie w pobliżu rezerwatu z kamiennymi kręgami, podobnymi do tych w Odrach k.Czerska. Zdjęć stamtąd nie mam, gdyż aparat pożyczył Marek. Było bardzo fajnie. Radek od "Celta" dostał kawałek "czekoladowego krzemienia", potrzymał jego maczugę. Oglądaliśmy zawody łucznicze. Tam spotkałem moich "bruskich" znajomych - od szachów Albina Kiedrowskiego, od festiwalu folkloru - Władysława Czarnowskiego. Chwilę z nimi pogawędziłem. Przed wyjazdem stamtąd zwiedziliśmy kręgi, po przejechaniu kilometra zatrzymaliśmy się przy drewnianym kościółku w Leśnie. Niestety, dostęp był tylko do przedsionka. W nim zauważyłem plakat reklamujący film o papieżu wyświetlany w gdańskim multikinie.

14.06.: Bardzo rzadko zdarza się, że dzień po dniu coś w tym miejscu wpisuję. Ale okazja do tego jest bardzo nietypowa - zapadła się pod ziemię właścicielka "Centrum Opieki nad Chorymi" Edyta Munik. Dowiedziałem się o tym z newsa, które w południe podało chojnickie "Radio Weekend". Oto jego treść, którą pozwoliłem sobie skopiować z ich strony: "Edyta Munik, właścicielka firmy świadczącej w Chojnicach usługi opiekuńcze dla 80 chorych, nagle zniknęła. Razem z pieniędzmi. Nie ma z nią żadnego kontaktu. Milczą telefony – także w Gliwicach, gdzie mieściła się główna siedziba firmy. Gliwickie Centrum Opieki nad Chorymi działało w Chojnicach od 1 kwietnia 2004 roku, kiedy to wygrało przetarg na świadczenie usług opiekuńczo - pielęgnacyjnych, oferując najkorzystniejsze warunki. Centrum zatrudniało 41 wykwalifikowanych pielęgniarek, które opiekowały się 80 chorymi. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Chojnicach był zadowolony z tych usług. Tym większy szok wywołało nagłe zniknięcie firmy. Chorzy mogą być spokojni. MOPS gwarantuje im dalszą opiekę – mówi dyrektor Brygida Mechlin. Gliwicka firma nie wypłaciła zatrudnionym opiekunkom wynagrodzenia za maj. MOPS przekazał na ten cel blisko 35 tys. zł. Ich odzyskanie będzie trudne – mówi dyrektor generalny UM Robert Wajlonis. Problem w tym, że całość dokumentacji pracowniczej zabrała ze sobą właścicielka firmy. W Chojnicach straty sięgają ok. 35 tys. zł, w Gliwicach, gdzie firma także świadczyła usługi, 600 tys. zł. Policja już stawia firmie zarzuty: nierzetelnego rozporządzenia mieniem i pozostawienie bez opieki ok. 20 najciężej chorych osób." Na antenie było trochę więcej, gdyż wyemitowano dłuższe wypowiedzi, i p.Mechlin, i p.Wajlonisa. Dobrze, że nic nie jadłem w momencie, gdy p.Mechlin użalała się nad losem zatrudnionych w Centrum pracowniczek, jak zapewniała, że wszystkie zatrudni (chyba nie na umowę - zlecenie???), jak będą miały trochę większy zarobek. Na 100% zakrztusiłbym się z oczywistego powodu. Chciałbym ciekawym kto, co i kiedy powiedział na temat inkryminowanej agencji dać możliwość przeczytania tych oto rzeczy: fragment protokołu z posiedzenia Komisji Rewizyjnej z 30.03.2005, na którym rozpatrywano mój wniosek z sesji w/s Agencji; sklejone w jeden plik fragmenty wypowiedzi radnych i burmistrza, które padły na sesji RM z 9.04.2005; mój "Obserwator" z lutego 2005 i kwietnia 2005.

13.06.: W "temacie" pogoda, to dopiero dziś temperatura zaczęła być zbliżona do letniej - w południe było ok.22 st.C. Późnym popołudniem wreszcie trochę popadało, bo wczoraj była konieczność podlania kwiatów na grobach bliskich na cmentarzu parafialnym. Jak zwykle zrobiłem to wieczorem. Z dzisiejszych wydarzeń, to chyba warto jeszcze wspomnieć o małej przygodzie samochodowej. Po pracy podjechałem do hurtowni BCMB na Kościerskiej (notabene tam mieściła się moja dawna firma ChPB), aby kupić worek gotowej zaprawy murarskiej. Gdy chciałem po załadowaniu 30 kilogramowego pakunku odjechać spod 3 bramy nastąpiła przykra niespodzianka. Spód auta poszorował po betonowym placku w kształcie grzybowego kapelusza, no i hałas tworzony przez auto znacząco wzrósł. Czeka mnie wizyta u mechanika, pewnie uszkodziłem tłumik lub jego okolice. Zalecam innym ostrożność w tamtym miejscu. Zresztą widać ewidentnie, że nawierzchnia placu manewrowego i dróg przy magazynach od czasu PRL nie spotkał zaszczyt jakiejkolwiek renowacji.
   W "temacie" ELO również się dzieje. Chyba dopiąłem program muzyczny, gdyż zgodził się dać ok.30 - minutowy koncert Ryszard Stopa (będzie można go posłuchać 24.06. od 20.00 w Charzykowach w "Barze pod gołym niebem" przy ul. Turystycznej. Też tam będę!) Namawiam go, aby jedną z piosenek dał żonie do przetłumaczenia na polski. Mam dwóch fundatorów nagród w konkursach. Jeden z nich jest grafikiem komputerowym i już pracuje nad projektem plakatu całej imprezy. Poprosiłem go też o zaprojektowanie T-Shirta z logo naszego zlotu. Ma też ułożyć kilka pytań do konkursu wiedzowego o ELO.
    W miniony czwartek jeden z dwóch komitetów organizujących solidarnościowy jubileusz zorganizował w swej "kwaterze głównej", czyli w II LO, konferencję naukowo - metodyczną. Z chęcią posłuchałbym jej, przede wszystkim gwiazdy nr 1 - Bogdana Lisa. Niestety, rzecz rozpoczęła się o godzinie 15, przynajmniej o 1,5 godziny za wcześnie. Tak więc tutaj relacji dać nie mogę, ale na pewno niedługo w "Przeglądzie prasy". Również tamże wkrótce całokolumnowy elaborat z najświeższego "Życia Chojnic", który napisał jego właściciel Bogdan Duraj. Oberwało się w nim głównie wiceburmistrzowi E.Pietrzykowi, choć także "ucierpiała" i A.Prądzyńska. A poszło o pieniądze na młodzieżowe drużyny futsalu "Holiday", a dokładniej o zbyt mały ich "przydział" przez komisję konkursową. Oto jeden ze smaczniejszych cytatów: "Brak jego kompetencji świadczy o kompletnym dyletanctwie i niezrozumieniu roli przewodniczącego komisji przydzielającej fundusze na sport. Jednocześnie współczuję burmistrzowi Arseniuszowi Finsterowi, który skazany jest na takiego zastępcę." Chyba lewą nogą wstał p.BD przed napisaniem tego tekstu. Jak dobrze, że w gestii rady nie ma już dzielenia dotacji na kluby czy organizacje sportowe. Jeszcze jedno chodzi mi po głowie w tej sprawie. Na co p.BD sekcja młodzieżowa, przecież w seniorach gra praktycznie tylko gwardia zaciężna?

5.06.: Upały skończyły się w poniedziałek 30 maja. I przez cały miniony tydzień, dzień w dzień, popadywało całkiem sporo. Ale zdążyłem w niedzielę 29.05. zabrać Radka na pieszy spacer poobiedni. Trasa była następująca - z Jana Pawła II - Młodzieżowa - Lipowa - Wysoka - Ogrodowa - Mickiewicza - Stary Rynek - fontanna (trochę Radek popryskał się wodą) - Brama Człuchowska - i odpoczynek pod parasolem przy barze na ul. Szpitalnej niedaleko pl. Jagiellońskiego. Po skonsumowaniu 0,5 l piwa z dodatkiem soku przeze mnie, a przez Radka napoju z kartonika przez słomkę, ruszyliśmy do domu tą samą trasą. Pod koniec Radek zaczął już trochę narzekać na nóżki. Nie dziwię się.
    W środę 1.06. był Dzień Dziecka, ale jak i w całym tygodniu, tak i wtedy padało. Planowałem zabrać chłopaków najpierw na festyn (zdaje się, że "powiatowy") do Fosy, a potem podjechać do McDonalda. Już po tym, jak zasiedliśmy w aucie, nieźle rozpadało się. Przemek dostał w szkole dwa talony - na talerz grochówki i na zjeżdżalnię. Z żadnego nie udało się skorzystać, gdyż pojechaliśmy prosto do McDonalda. Chyba nie był to zbyt dobry pomysł, gdyż równocześnie na niego wpadło zbyt wielu rodziców. Gdy wychodziliśmy stamtąd, to zauważyłem, że podjechał na parking autobus wycieczkowy z gromadą dzieciaków. No to za chwilę musiał tam być niezły "kocioł". Kawałeczek od tego miejsca jest boisko "międzyszkolne" SP-1 i SP-2 (ta druga szkoła tak naprawdę nie jest już podstawówką, a gimnazjum. Przy okazji przekształcenia zgubili patrona - płk. Zbigniewa Załuskiego...) Tam bezpłatnie można było skorzystać z różnych nadmuchiwanych zjeżdżalni i "skakalni", a także z podróży minipociągiem. Z tej ostatniej rozrywki Radek z Przemkiem skorzystali. Niestety, ale fotki z tego dnia nie zachowały się.
    W piątek 3.06. byłem na posiedzeniu Komisji Komunalnej. Głównym tematem było zaopiniowanie koncepcji zorganizowania przetargu na dzierżawcę miejskiego wysypiska śmieci. Do dyskusji włączył się w pewnym momencie burmistrz A.Finster, który uargumentował nam konieczność takiego właśnie kroku. Ponadto rozszerzył nam wiedzę o przyczynach szukania nowego miejsca składowania chojnickich śmieci. "Pies pogrzebany" jest w lokalizacji basenu wód podziemnych - tzw.oligoceńskich. Gdy w latach 80-tych badano grunty pod budowę wysypiska, to ustalono jego rozmiary (basenu) na "trochę" mniejsze. Współczesne badania dały ciut inne dane. I wojewoda dał decyzję, że w tym miejscu wysypisko może funkcjonować tylko do jego zapełnienia bez możliwości rozbudowy. Kolejnym punktem obrad było zapoznanie się z pismami skierowanymi do Komisji. Jednym z nich była odpowiedź Komisji ds.Oznakowania na wniosek naszej komisji i przegłosowany na ostatniej sesji RM, a dotyczył poszerzenia uliczki wiodącej od pl. św.Jerzego do Netto w celu umożliwienia prowadzenia tamże ruchu dwukierunkowego. Jeśli dobrze zrozumiałem treść, to komisja wolałaby zmianę organizacji ruchu zsynchronizować z przebudową ulicy Okrężnej i zmianą ruchu na ul.Sukienników w celu wjazdu do parku 1000-lecia. Zaproponowałem szefowi Komisji, aby zorganizował spotkanie (chyba lepsze byłoby określenie - wizja lokalna) w miejscu, o które toczy się bój. Poza nim i mną, zasugerowałem udział szefa Wydziału Gospodarki Przestrzenią oraz członków komisji ds. oznakowania. Pomysł został przyjęty.
    I na koniec małe omówienie prasy. Najpierw gimnazjum w Silnie. Zadyma w tej szkole została opisana w "NIE" z 2.06. piórem Waldemara Kuchannego w tekście pt. "Strajk karciarzy". Artykuł ma bardzo celne spostrzeżenia, autor zauważył to samo, co ja w poprzednim wpisie tutaj - lokalne media zostały sprytnie ustawione do prowadzenia kampanii "wojennej". Postaram się jak najszybciej go umieścić w "Przeglądzie prasy". Tylko jedno pytanie do dziennikarza - czy Silno leży na Kaszubach? Drugim artykułem, który mnie ostatnio zainteresował, był "Pstryknąć inaczej" z sobotniej GP o prezenterze pogody z TP Jarosławie Krecie. Także i ten artykuł niedługo na mojej stronie. Mam także jedno pytanie, ale do p.JK. - czy 40 - tysięczne miasto Chojnice zasługuje na miano "miasteczko"? 

www.erdman.chojnice.pl

do góry