Obserwator 02/2004

22.02.: Wpadłem na pomysł, aby zainteresować losami Harrego Stube pewnego chojniczanina zajmującego się historią. Napisał kiedyś do "Gazety Chojnickiej" tekst o b.cmentarzu ewangelickim (jest w dziale "Z historii Chojnic"). Nie słyszał co prawda o katastrofie tego samolotu, ale nazwisko "Stube" nie jest mu obce. Przewinęło się ono jemu na wykazie osób pochowanych na cmentarzu przy ul. Wysokiej, który w chwili obecnej nosi nazwę "Cmentarz Ofiar Zbrodni Hitlerowskich". Może coś uda się nam wspólnie ustalić.
    Jeszcze jedna reminiscencja historyczna. We wczorajszej "Gazecie Pomorskiej" znalazł się artykuł Barbary Zybajło "Przeklęta berlinka". Miejscowi domyślą się oczywiście, że chodzi o trakt łączący Berlin z Królewcem. Po wrześniu 39 Niemcy rozpoczęli budowę odcinka Chojnice - Tczew. Kiedyś mój Tata opowiedział mi, że mój dziadek, a jego ojciec, podczas okupacji pracował przy budowie tej szosy. Trzeba przyznać, że Niemcy wtedy nie tylko tę szosę wybudowali, ale i trasę przelotową wschód - zachód (Człuchowska - Sukienników - Gdańska)  przez Chojnice zmodernizowali także, prostując ją i poszerzając. Dopiero w latach 80 - tych ubiegłego wieku pokryto asfaltem kostkę brukową w granicach miasta. Podobno ta kostka pochodziła z kamieniołomów w Mauthausen. W sumie artykuł bardzo ciekawy i niedługo umieszczę go w moim "Przeglądzie prasy". Jeszcze jedno. W tym tekście podano adres strony internetowej "fana" berlinki. Byłem na niej, jest bardzo interesująca. Zawiera wiele ciekawych informacji, są m.in. przedwojenne plany i mapki z planowanym przebiegiem szosy (autostrady???). Adres: www.berlinka.pcp.pl .
   Dzisiejsza niedziela jest półmetkiem zimowych ferii. W województwie pomorskim trwają od 16.02. do 29.02. Niestety, są one zimowe jedynie z nazwy, gdyż są bez śniegu i mrozów. Przemek większość czasu spędza, w domu przed telewizorem i komputerem. Ale muszę przyznać, że ciągnie go już na rower. Wczoraj zmusił mnie, abym po raz pierwszy w tym roku wyciągnął jego rowerek z piwnicy, gdyż chciał na nim pojeździć. Nie dał się odwieść od tego postanowienia, że jest za zimno (-2 st.), że wieje wiatr. Dziś zaprowadziłem go do Kinoteatru na "Mój brat niedźwiedź". Ja w czasie seansu wraz z Radkiem odwiedziłem Mamę, gdzie skosztowałem przywiezione przez Gabrysię pączki. Były bardzo dobre, tak jaki i film.

15.02.: W miniony czwartek ukazał się kolejny numer "Nowego Czasu Chojnic", a w nim na przedostatniej stronie mój list ! Trochę denerwowałem się, czy się ukaże, a jeśli tak, to czy w całości. Widzę, że niepotrzebnie. Widocznie w NCzCh nie panuje duch byłej szefowej chojnickiego oddziału Gazety Pomorskiej. Dziś oba teksty, i ten o "niebezpiecznym Mielke...", i mój list w sprawie monografii Chojnic, są już w "Przeglądzie prasy".
   Kilka dni temu dostałem e - maila od fana lotnictwa, który prosi o pomoc w odszukaniu informacji o załodze pewnego samolotu. Oto treść tego listu: "Jestem coraz bardziej przekonany, że to właśnie w okolicy Chojnic rozbił się 23 marca 1945 roku amerykański bombowiec typu "Latająca Forteca", o którym wspominałem Panu w zeszłym roku. 1) Ranni członkowie załogi zostali umieszczeni w radzieckim szpitalu wojskowym w Konitz. 2) Poległy sierżant Harry Stube został pochowany na radzieckim cmentarzu w lub pod Chojnicami. 3) źródłem informacji dla Amerykanów był dr Jan Łukowicz. Jeśli się nie mylę, to Jan Paweł Łukowicz działał społecznie w Chojnicach już przed wojną. Czy istnieje szansa na kontakt z rodziną dr. Łukowicza? Może oni wiedzą, gdzie rozbił się samolot i gdzie pochowano amerykańskiego lotnika. Będę wdzięczny za pomoc w tej sprawie." Jest to już kolejny list od tego nadawcy. Jak do tej pory nie udało mi się jemu pomóc. W piątek byłem w UM Chojnice i sprawdziłem spis pochowanych na cmentarzu żołnierzy radzieckich w Chojnicach, ale HS nie było. Może ktoś z Czytelników mógłby pomóc nam w tym "śledztwie"?
    Sobotę i niedzielę spędziłem (w większości) w Świeciu n/W. Moja jedyna chrześniaczka Gosia miała urodziny. Z Grażyną, Przemkiem i Radkiem gościliśmy w domu jej rodziców. Od poprzedniej naszej wizyty przed 12 miesiącami w okolicy przede wszystkim przybyło supermarketów, ale są one formatu chojnickiego "Netto". W niedzielę wybraliśmy się na mszę "dziecięcą" o 12.30. Zauważyłem, że mają tam księża dobry kontakt z dzieciakami, ale nie pozwalają im przeszkadzać w czasie mszy. Jako nowość pojawiły się na tej mszy poduszki. Siedziały na nich dzieci, a robiły to na posadzce wokół ołtarza. Dorośli też mogli wygodnie siedzieć, gdyż wszystkie ławki w kościele św. Józefa na Mariankach miały specjalne poduszeczki. Ponadto dojrzałem (i usłyszałem o tym podczas ogłoszeń parafialnych) przy bocznym ołtarzu tzw. "reklamówki" z jakimiś rzeczami w środku. Okazało się, że była tam podarowana przez parafian dla potrzebujących żywność. Pogratulować pomysłu.

8.02.: Praktycznie wszystkie wolne chwile w ostatnich dniach, kiedy udało mi się dopchać do komputera (a mam sporą konkurencję, praktycznie tylko 3 - letni Radek nie jest nim zainteresowany), poświęcałem na face lifting mojej strony. Sukcesywnie "znowelizowane" fragmenty strony będę umieszczał w necie. Nową kolorystykę skonsultowałem z Grażyną, tak więc  wszystkie (i krytyczne, i pochwalne) uwagi będę kierował do niej. Może dzięki temu podniesie się jej ciśnienie, bo ma stanowczo za niskie.  Zreorganizowałem ponadto komunikację w witrynie, a w dziale ELO połączyłem w jedną stronę kilka innych będących częściami tego samego. Gif z moim adresem poczty elektronicznej jest autorstwa Klausa Erdmanna z Rommerskirchen - Evinghofen (adres jego strony www jest w dziale Linki - Vielen Dank Herr Erdmann). Co prawda z moją znajomością j. niemieckiego nie jest, niestety, najlepiej, ale jakoś udaje nam się porozumieć. Np. ostatnio podesłałem jemu mp3 z naszym hymnem, którego odnalazłem w Internecie.
       Dziś trochę czasu poświęciłem na napisanie listu do redakcji "Nowego Czasu Chojnic". Sprowokował mnie do tego artykuł z ostatniego numeru "Nowego Czasu Chojnic" o ciut przydługim tytule: "Niebezpieczny Mielke? Niebezpieczne "Dzieje Chojnic"?". Wspominałem tutaj wcześniej, że korci mnie napisanie krytycznego tekstu o monografii. W końcu skorzystałem z możliwości włączenia się do dyskusji, która toczy się na łamach tego lokalnego tygodnika. List otrzymał tytuł "Moje postscriptum". Skupiłem się w nim na wątku, który został dość jednostronnie potraktowany przez red. Kazimierza Ostrowskiego, czyli konsultacji w czerwcu 1998 przez RM Chojnic (byłem wtedy jej członkiem) kwestii przynależności miasta do tworzącego się województwa kujawsko - pomorskiego. Dość obcesowo autor monografii potraktował w niej autorów faksu do Senatu, którzy kwestionowali fakt podjęcia uchwały (większość za Gdańskiem). Przypomniałem w tym liście o tym, co nie zainteresowało p.K.O., czyli o tym, że po kilku tygodniach wojewodzina bydgoska uchyliła tą uchwałę, gdyż była niezgodna z prawem. Powód - bezprawne wprowadzenie trybu tajnego w głosowaniu. Jedynym radnym, który zauważył to w trakcie sesji byłem ja. I w/w artykuł, i mój list już niedługo w "Prasówce".
zd44.jpg (7287 bytes)

1.02.: - W czwartek 26.01. "Gazeta Pomorska" wydrukowała prawie w całości mój list do "Petrusa". Pominięto jedynie wstęp, w którym wymienialiśmy sobie życzenia noworoczne. Następnego dnia otrzymałem odpowiedź od p.Granowskiego, właściciela firmy "Petrus". Po uzyskaniu zgody jego nadawcy umieszczę go w mojej witrynie. W dużym skrócie: jest nadzieja, że po zakończeniu negocjacji z EBU (organizacja zrzeszająca nadawców telewizyjnych) mogą wrócić m.in. ARD, ZDF i DSF; opowieści o wyłączeniu sygnału bez uprzedzenia są podkolorowane; okres 3 - miesięczny wypowiedzenia jest związany z kwartalnym systemem rozliczeń.
      W minioną sobotę 31.01. Chojnice świętowały 84 rocznicę powrotu do Macierzy. Dopiero wtedy w 1920 roku wraz z Pomorzem Gdańskim moje rodzinne miasto weszło w skład Rzeczpospolitej nr 2. Obchody odbyły się zgodnie z tradycyjnym już schematem: kwiaty i wieńce pod tablicą pamiątkową na Bramie Człuchowskiej oraz msza za ojczynę. Ciekawe, czy pamiętano o pierwszym po odzyskaniu niepodległości burmistrzu Chojnic, którego nagrobek znajduje się na cmentarzu parafialnym.
      Jeszcze jedno wydarzenie z końca stycznia jest warte - niestety - wymienienia. Zmarł Aleksander Małachowski, honorowy przewodniczący Unii Pracy. Ludzi z takimi jak On przekonaniami i poglądami, (ponownie "niestety") jest bardzo niewielu wśród koalicji rządowej nadal twierdzącej, że jest lewicowa. Może gdyby z takim zaangażowaniem konsultowała projekty ustaw dotykających ludzi pracy z nimi właśnie, jak to robiła z "Agorą" i "Gazetą Wyborczą" przy ustawie "medialnej", to kto wie... Jako pamiątkę po AM fotka z Nim i Markiem Czajkowskim (ówczesny szef koła UP w Chojnicach), który w 2000 był świadkiem udekorowania Go w Pałacu Prezydenckim.

do góry