28.09.:
Chyba najciekawszym wydarzeniem medialnym w ostatnich dniach było spotkanie Rady
Pedagogicznej Zespołu Szkół nr 8 (szkoły przy ul.Młodzieżowej) z burmistrzem.
Odbyło się ono w obecności dziennikarzy, dzięki temu mogliśmy posłuchać relacji w
Radiu Weekend i w prasie codziennej. Także portal "Chojniceinfo" wysłał tam
swego przedstawiciela i umieścił u siebie relację. Można ją przeczytać pod adresem http://www.chojnice.pl/news/566_Okradziono_miasto___malwersacji_ciag_dalszy
. Szkoda, że na takie wydarzenie nie wybrała się ekipa telewizji kablowej.
Najwyraźniej widać, że moce przerobowe tej firmy zaczynają się i kończą na
uroczystościach religijnych. Gdybym miał łącze internetowe o dużej przepustowości na
wyjściu, to z dużą przyjemnością stworzyłbym radio internetowe poprzez np.Winampa i
nadawałbym m.in. relacje z sesji rady miejskiej, powiatowej czy z takiego właśnie
spotkania.
Ostatnią sobotę miałem bardzo "roboczą". Do południa biegałem
wokół przygotowań do małego remontu w mieszkaniu związanego ze zlikwidowaniem
fragmentów instalacji c.o. i założeniem odpowietrzników (mieszkam na IV p. -
ostatnim). O 13 zameldowałem się w Rytlu u mojej wychowawczyni, która wraz z bliskimi
wracała z daczy do domu w Bydgoszczy. Chciałem jechać trochę inną trasą, niż
do Rytla 2 miesiące wcześniej, dlatego nie pojechałem do Gutowca, a wybrałem drogę do
Zapędowa, gdyż wg mapy było tamtędy bliżej do szosy Czersk - Tuchola. Ale w
Zapędowie okazało się, że wtedy musiałbym jechać po drodze gruntowej, a to mi się
nie uśmiechało. W Bydgoszczy jeszcze trochę zabawiłem, gdyż wpadłem na kawę do
Piotra Ch. Zagraliśmy jedną partyjkę szachów, niestety, znowu mnie pokonał. Z
powrotem znowu poeksperymentowałem, gdyż nie chciało mi się jechać przez całą Bydgoszcz (Piotr mieszka na końcu nowego
Fordonu). Już był to wieczór, kiedy przez Trzeciewiec i Koronowo przecierałem szlak. 
Następnego dnia odwiedziliśmy moją kumpelę z czasów ChPB - Mariolę.
Mieszka z rodzinką w Ciechocinie. Po dojechaniu tamże zatrzymaliśmy się pod
kościołem, aby spytać o drogę do niej. Traf chciał, że w pobliżu przechodziły dwie
dziewczynki, jedną z nich bez wahania rozpoznałem jako córkę Marioli. Niesamowicie
podobna do swej mamy. Dwie fotki z wizyty obok (Mariola z mężem i ja, gospodarze i
goście przed świetlicą środowiskową w Ciechocinie). Przy okazji okazało się, że
całkiem niedaleko byliśmy przed 3 laty wraz z Tatą i przyjacielem z Niemiec, który
tropi ślady bytności na naszych ziemiach Kosznajdrów. Odwiedziliśmy wtedy jej
sąsiadów.
Dziś natomiast byłem na pasowaniu Radka na
przedszkolaka. Najpierw bylo przedstawienie teatralne, później kawa z ciastkami, a na
końcu samo pasowanie. Jedna fotka obok. Radek na niej przechodzi przez specjalną bramę
z napisami "od niemowlaka do przedszkolaka" i stosownymi akcesoriami. Po
wyjściu z niej p.dyrektor specjalnym ołówkiem dokonywała pasowania. Zdjęcie ma
wersję większą o 125 kB i rozmiarach 1024 x 800 pikseli.
22.09.: W minionym tygodniu byłem na pierwszym
zebraniu rodziców w Radka przedszkolu, które mieści się na ul. Ceynowy. Najpierw
przedstawiono nam oferty "usług" ponadstandardowych - logopeda i nauka
j.angielskiego. Później zostały przeprowadzone wybory uzupełniające do Rady
Rodziców. Po wstępie p.dyrektor, że jest potrzebny ojciec, a najlepiej z najmłodszej
grupy, który mógłby coś dla przedszkola zrobić, zacząłem coś podejrzewać.
Przeczucia mnie nie myliły, gdy usłyszałem zapytanie do mnie skierowane, czy może
chciałbym... Zgodziłem się i pozostali obecni rodzice nie mieli nic przeciw temu.
Następnie przedstawiono nam opiekunów każdej grupy, a także wykładowcę religii.
Podejrzewam, że wielu moich czytelników będących w zasięgu Radia Weekend zna jego
głos bardzo dobrze. Jego inicjały to PŚ. Uchwaliliśmy ponadto, że od października
stawka żywieniowa wynosi 3,50 zł, komitet rodzicielski - 80 zł, ubezpieczenie w PZU -
21 zł. Na początek postanowiłem spróbować znaleźć rozwiązanie problemu braku
miejsc parkingowych. Mam już pewien pomysł.
W ostatni letni weekend pogoda dopisała. Planowałem, a nawet
zobowiązałem się, że wezmę udział w sobotnim festynie z okazji Tygodnia Mobilnego w
parku 1000 - lecia, ale nie "wyrobiłem" się czasowo. Najpierw trochę
pomagałem w domowych porządkach u Mamy, a potem spieszyłem się na Stary Rynek, aby do
13 zdążyć złożyć swój podpis pod wnioskiem Platformy Obywatelskiej o
przeprowadzenie referendum w/s likwidacji Senatu (zrealizują być może postulat SLD z
2001), zmniejszenia o połowę Sejmu (panowie posłowie, zmniejszyliście Rady, czas na
waszą izbę), ograniczenia immunitetu (jak najbardziej) oraz wprowadzenia okręgów
jednomandatowych (tu mam pewne wątpliwości).
  Natomiast w niedzielę wybrałem się na Stary Rynek,
aby o 10 wyruszyć na Borowy Rajd Rowerowy. Ścieżką rowerową dotarliśmy do
Charzykowa, aby spod siedziby Parku Narodowego ruszyć w 2 grupach na zwiedzanie terenu
parków (Zaborskiego oraz narodowego). Ja byłem w tej pierwszej. Do mniej więcej 14.15
na rowerach objeżdżaliśmy piękne tereny parku (dąb Bartek, jeziora lobeliowe, głaz
narzutowy wraz z krzyżem postawionym przez polskie wojska napoleońskie). O tamtej
godzinie spotkaliśmy się w Funce na polu namiotowym przy ognisku. Tam podczas
pałaszowania smacznych kiełbasek od Skiby dzieliliśmy się wrażeniami z rajdu.
Prosto z Funki pojechałem do chojnickiej Fosy, aby obejrzeć pokazy
walk rycerskich. Po półgodzinie dotarła tamże i Grażyna. Kilka fotek z tej bardzo
ciekawej i udanej imprezy są powyżej. Po lewej na specjalnych nartach maszeruje (w
zabawach plebejskich) drużyna widzów, której przewodzi ...Grażyna. W środku Jury z
Bogdanem Kufflem na czele oceniają etiudy rycerskie. Jedna z nich na zdjęciu kolejnym.
15.09.: Wydarzenia w "długim"
weekendzie będę chyba pamiętał do końca życia. A "długi", gdyż trwał do
poniedziałku, na który wziąłem urlop. Najpierw w sobotę odbył się festyn
pracowników śp. Chojnickiego Przedsiębiorstwa Budowlanego. Program został zrealizowany, pogoda w sumie
dopisała (choć trochę nas postraszyła), sponsorzy (Z.Odejewski - grochówka i lody,
poseł Kalinowski - kiełbasa na grilla i beczka piwa oraz E.Beker - "zaplecze
finansowe") wywiązali się z obietnic. Niestety, z frekwencji zadowolony być nie
mogę. Do 16.30 na grupowe zdjęcie dotarło trochę ponad 30 pracowników. Z tymi co
później przyszli było nas około 50. Z Ciechocina poza kabaretem "Ciacho"
(świetny występ - polecam!) miała przyjechać kumpela, która kiedyś pracowała ze
mną na OWT (Otwarta Wytwórnia Terenowa), ale akurat tego dnia w tej wsi były dożynki.
Zabawa trwała podobno do 3 w nocy, ja trochę szybciej "ewakuowałem" się,
gdyż z dziećmi szło wytrzymać do 23.30. Wcześniej zostałem zobowiązany przez
"koleżeństwo" do ponownego zorganizowania festynu w przyszłym roku, ale
szybciej, może w lipcu. Na powyższym zdjęciu, które każdy uczestnik
"zjazdu" otrzymał po 1,5 godzinie, znajdują się wszyscy, którzy o 16.35 byli
na stadionie. Pod nim jest wersja o wadzo ok.100 kB. Jeszcze taka mała ciekawostka
związana z tą imprezą. W trakcie załatwiania transportu dla kabaretu okazało się,
że właściciel firmy przewozowej jest też fanem ELO i gościem mojej strony! Serdecznie
pozdrawiam!!!
Na niedzielę zaplanowałem "uprowadzić" Mamę
na dożynki do Rytla. W mediach pisano o nich na 2 sposoby: "Samorządowo -
Diecezjalne" oraz "Diecezjalno - Samorządowe". Na stronie www Radia Głos
z Pelplina są nawet oba określenia. Początkowo zamierzaliśmy dotrzeć tamże na mszę
dożynkową na godzinę 14, ale ostatecznie pojechaliśmy po mszy o tej godzinie, ale w
kościele MBKP w Chojnicach. Była to dobra decyzja, gdyż okazało się, że wszystkie
ławki w kościele miały karteczki z napisem "rezerwacja". Zresztą sam
kościół nie jest zbyt duży, o czym przekonaliśmy się naocznie (pierwszy etap
"wycieczki"). Stamtąd przeszliśmy na
miejsce samej imprezy. Została ulokowana wzdłuż drogi do Zapędowa pomiędzy kanałem a
Brdą. Z tym miejscem mam dość miłe wspomnienia, gdyż ok.1984 albo 85, spędziłem pod
namiotem tam długi weekend lipcowy. Trwał od czwartku popołudnia 21.07. do 24.07.
niedziela. Biwak ten odbył się pod egidą ZSMP, a koła z zakładów pracy, które
chciały wziąć udział, załatwiały na niego to, co mogły. Np. ser koledzy z
mleczarni, konserwy rybne z Zakładów Rybnych. Moja firma budowlana dała namioty. Ale
wracając do AD 2004, to najpierw weszliśmy na teren wesołego miasteczka, gdzie
oczywiście Radek zmusił nas do kupna jemu biletu na "pociąg". Trzyminutowa
jazda kosztowała jedyne 5 zł. Zaraz obok była wystawa rolnicza (maszyny, kwiaty,
zwierzątka). Chyba nie dopisali wystawcy, bo miejsca wolnego było jeszcze dość sporo.
Najdłużej zatrzymaliśmy się przy "zagrodzie" dla prosiaków na grilla. Były
one całkowicie czarne. Fotka pochodzi właśnie stamtąd. Poszliśmy jeszcze kawałek
wzdłuż stoisk, gdzie byli m.in. twórcy ludowi. Tam spotkałem Mietka Blocha, tego
samego z wpisu tutaj z 23.08.(dzięki MB za życzenia od b.radnego dla nowego radnego). Z
Rytla pojechaliśmy do niedalekich Młynek, gdzie mieszka Renia z rodziną. Moja Mama jest
jej chrzestną, a ona sama mojego Radka.
Następnego dnia była moja trzecia inauguracja na "stołku" radnego RM Chojnic,
a gdyby doliczyć MRN w latach 1984-88, to czwarta. Usiadłem na miejscu nr 13 w dniu 13
września ! Dobrze, że nie było to w piątek. Po wypowiedzeniu słowa
"ślubuję" zostałem radnym RM Chojnic. Zaraz potem złożyłem deklarację,
że chciałbym pracować w 2 komisjach: ds. Społecznych oraz Komunalnej. Na tej pierwszej
po prawie 2 latach przerwy sesji udało mi się już coś zdziałać. Może to i drobiazg,
ale zgłosiłem dwie uwagi do projektu uchwały w/s kosztu pogrzebu, który pokrywany
byłby przez budżet miasta. Pierwsza dotyczyła pozycji "posługa osoby duchownej
stosownie do wyznania". Zauważyłem, że są osoby bezwyznaniowe, ateiści, którzy
być może woleliby mieć pogrzeb prowadzony przez tzw. mistrza ceremonii, a aktualny
zapis tej możliwości nie dopuszcza. Poprawka została zaakceptowana, Druga uwaga
dotyczyła sprawy opieki nad takim grobem. Może zdarzyć się, że taka osoba będzie bez
najbliższej rodziny, a wtedy taki grób byłby zaniedbany. Burmistrz w dyskusji
zapewnił, że stosowny zapis będzie w umowie z zarządcą cmentarza komunalnego. Chyba
najwięcej emocji na sesji wzbudzał punkt dotyczący wyboru nowego szefa Komisji
ds. Społecznych. W szranki stanęli Antoni Szlanga i Anna Prądzyńska. Pierwszy był
popierany przez większość koalicji "rządowej", natomiast A.P. była
wysunięta przez SLD. Wygrała kandydatura nr 2 stosunkiem głosów 11 (większość z SLD
+ cały WFS) : 9 (część SLD w tym i ja oraz większość "Samorządnych").
Muszę przyznać, że wynik i skład koalicji "personalnej" jest pewnym
zaskoczeniem. Na koniec sesji E.Gabryś odczytał oświadczenie, że zawiązał się nowy
klub radnych pn."Chojnicka Lewica" z nim w roli przewodniczącego. Ponadto w
klubie jest jeszcze Antoni Szlanga, Józef Skiba oraz ja. Na fotce powyżej widać mnie w
momencie składania ślubowania. Fotka pochodzi z www.chojnice.pl.
7.09.: W minionym tygodniu najwięcej czasu zajęło
mi przygotowywanie "I Ogólnopolskiego Zjazdu Absolwentów" Chojnickiego
Przedsiębiorstwa Budowlanego, czyli po prostu naszego festynu. M.in. właściwe jego
rozreklamowanie. We wtorek rano obszedłem wszystkie redakcje z prośbą o druk informacji
o festynie. Prawie wszystkie zrealizowały w zamówionym terminie poza jednym tytułem.
Chodzi o dodatek chojnicki do "Dziennika Bałtyckiego". Okazało się, że 9
rano we wtorek, to za późno, aby w piątkowym wydaniu Dziennika Chojnickiego ta
informacja mogła ukazać się. Dla czwartkowych wydań lokalnych tygodników było OK. W
piątek obdzwoniłem wszystkich moich bliższych kolegów i koleżanki z tamtych czasów.
Z niektórymi była to pierwsza po 20 latach rozmowa. W sobotę wziąłem się za
naklejanie na słupy ogłoszeniowe plakatów o naszej imprezie. Jeden z
"przystanków" był na stadionie "Kolejarz", gdzie wtedy odbywał się
festyn dla kolejarzy. Mieli super pogodę i bardzo fajnie urządzony "lokal".
Oby i nam dopisała pogoda. Jak na nim było, będzie można na pewno zobaczyć na mojej
stronie.
W piątek już oficjalnie zostałem powiadomiony przez Urząd
Miejski, że mogę objąć na najbliższej sesji RM w dniu 13.09. funkcję radnego.
Razem z biuletynem sesyjnym był CD-rom z projektem Miejskiej Strategii Rozwiązywania
Problemów Społecznych. Ja wcześniej poprosiłem biuro RM o aktualną wersję budżetu
Chojnic na 2004 rok oraz Statut Miasta Chojnice i te dokumenty były także w kopercie.
Ponadto dostałem także zaproszenie na prezentację w/w projektu. Odbyła się ona w
poniedziałek 6 września. Na liście obecności określiłem się jako p.o. radny. Co do
tytułu niniejszego rozdziału mojej witryny, to zdecydowałem nie zmieniać go na
"Raport radnego", a pozostać przy "Obserwator".  
W weekend wyjątkowo nigdzie nie ruszałem się poza sobotnim
spacerem z moimi chłopakami do Mamy. Było tam także szwagrostwo ze Świecia.
Przyjechali specjalnie na ten dzień, aby wraz z Mamą w niedzielę pojechać do Krojant
na uroczystości rocznicowe słynnej szarży z 1.09.1939. Mnie jakoś nie ciągnęło w to
miejsce. Zdaje się, że moje/nasze eskapady kierowały się w miejsca, gdzie
występowały znane zespoły rockowe, było piwko i kiełbaska z rożna, czy jakiś
jarmark. U Mamy zrobiliśmy sobie kilka zdjęć, z których dwa wybrałem na stronę. Od
lewej: Przemek z wujkiem Leszkiem (swoim chrzestnym), jego córka Agnieszka, ja (czyli
chrzestny Gosi) z Gosią na kolanach. Ta fotka była chyba pierwsza "cyfrowa" w
karierze fotografa mojej siostry Gabrysi. Obok Leszek z Radkiem.
www.erdman.chojnice.pl |